Jak internet może odbierać radość życia...


Mam męża informatyka...tak to jest poważne obciążenie;). Człowiek myślący dość często w systemie zero-jedynkowym.... Na szkoleniu adopcyjnym dowiedzieliśmy się o wielu zaburzeniach, problemach i chorobach jakie mogą dotykać dzieci do adopcji. To bardzo ważne, żeby się z nimi zapoznać i móc po pierwsze podjąć decyzje czy mamy dość sił, by pokochać i zaopiekować się dzieckiem z takimi kłopotami, a po drugie, żeby móc zorientować się, że nasze wcześniej niezdiagnozowane dziecko może wymagać diagnostyki. Zwłaszcza jeśli decydujemy się na niemowlę, które trudno tak wcześnie ocenić. No, ale mój mąż chyba zrozumiał to właśnie zero-jedynkowo...czyli dziecko adoptowane = jakieś zaburzenia psychologiczne...

 Do dziewczynek nie mógł się "przyczepić", bo choć może nie do końca ogarniał rozumem ich zachowania to jednak mówiły, rozumiały i bawiły się w złożony sposób. Padło więc na naszego synka....

Mały faktycznie może przejawiał zachowania mogące budzić niepokój - brak mowy, nawet prostej, ograniczony kontakt wzrokowy, zabawy jedynie takie jak kręcenie kołami od pojazdów oraz wysypywanie i rozrzucanie przedmiotów, dieta prawie wyłącznie płynna - ale  z każdym tygodniem widziałam zachodzące w nim zmiany i postępujący rozwój psychomotorczyny. Mój mąż nie widział....negował nawet gdy mówiłam, że Ali coś nowego zrobił - "Tak? Nie możliwe..."...

Naczytał się więc internetów....i zaczęła się jazda...uparł się, że Ali ma autyzm... robił testy, które miałyby określić ryzyko, a gdy nie znał odpowiedzi na część pytań to ..dawał te "złe"..no i oczywiście uzyskiwał potwierdzenie swoich obaw...

Co wieczór zrzędził mi o tym nad uchem. Nie obchodziła go moja opinia, mimo, ze jestem lekarzem. Nie obchodziła go opinia moich kolegów - lekarzy różnych specjalności... Był przekonany, że ma rację. Chodził i mówił, że z niego chyba nic nie będzie...że sobie nie będzie raził w szkole, a może wcale nie będzie mówił, że nie będzie normalnie jadł, nie nauczy się ubierać i się nie "odpieluchowić"...a ja nic z tym nie robię i nie pozwalam mu zrobić... 
Było ciężko....mnie frustrowało to ogromnie...zwłaszcza, jak słyszałam gdy mówił z czułością, ale okropne głupoty...nazywając małego niemowlakiem, albo moim kochanym upośledzonym synkiem...
W pewnym momencie było między nami już tak źle, że miałam ochotę wyrzucić "debila" znaczy męża z domu, albo mu solidnie wlać...w końcu obrażał mi dziecko...i co z tego, że w dobrej wierze...

Na moje szczęście (bo nie na swoje), podopieczny Pana Michała psychologa z ośrodka adopcyjnego złamał rękę...i przybyli na mój oddział na konsultację... Wykorzystałam sytuację i wyżaliłam się Panu Michałowi...on się uśmiechną i powiedział, że mojemu mężowi jest bliżej do autyzmu, a raczej zespołu Aspergera (jak wielu informatykom;)) niż Alemu...Zrobiło mi się lżej na sercu jak się wygadałam i zebrałam w sobie nowe pokłady cierpliwości... Umówiliśmy się z Panem Michałem, że wpadnie do nas na obiad za kilka dni i oceni - dla wiadomości mojego męża Alusia, dla mojej męża...

Zobaczył radosnego brzdąca, który początkowo się go trochę obawiał, a po krótkim czasie ciągną za spodnie i przynosił autka. Bawiącego się, może i nieudolnie, ale jednak z siostrami. Już wtedy reagującego na imię i na dzwonek na obiad. I mojego zestresowanego chłopa...

Gdy dzieci poszły spać zapewnił mojego męża, że Ali nie ma cech autyzmu, że brak mowy do 3 lat to nic złego itd... to wytraciło mu oręż pod tytułem autyzm...ale na tym nie poprzestał...

I znów zagłębił się w google....wpisywał wyimaginowane objawy i szukał co by tu dopasować... FASD? Upośledzenie umysłowe z przyczyn okołoporodowych? W końcu opóźnienie mowy...na szczęście tu już mogłam odbijać jego argumenty...jeszcze nie widziałam 4 kg noworodka z FAS, nawet FASD , Apgar 10 i poród bez powikłań od rzucał koncepcję nr,.2, a opóźnienie rozwoju mowy rozpoznaje się po 3 urodzinach.... do tego czasu jest ono normą....

Na szczęście razem z upływem czasu Ali szedł do przodu tak szybko, że coraz trudniej było mojemu mężowi się zamartwiać... włożyłam w to oczywiście sporo pracy, ale przestał rzucać przedmiotami i wkładać wszystko do buzi,  zaczął wykonywać proste polecenia - przynieś mi to czy tamto, odłóż to tam itp. , zrobiliśmy porządek z jedzeniem - jadł wszystko to co inne dzieci, pięknie bawił się samochodami i wprost ekspresowo rozwijał się motorycznie. Schody, drabinki, wspinanie się, bieganie i skakanie opanował przed 2 urodzinami... stał się też bardzo społeczny - chętnie bawił się innymi dziećmi i "wujkami"...

Około 2,5 roku życia zaczął mówić mama, tata, dada, baba i ki na wszystko inne.. Mój chłop oczywiście narzekał,  że inne dzieci mówią mama zwykle rok wcześniej...nie brał pod uwagę, że rok wcześniej to on takiej swojej mamy nie miał...

Dziś ma trzy lata  i miesiąc. Mówi jak najęty, złożonymi, czasem i wielokrotnie zdaniami,. Uczy się co dzień kilku słów - wczoraj nauczyłam go kolorów - czerwony, biały, żółty, niebieski, pomarańczowy, różowy, zielony i czarny - dziś rano tylko zielony pomylił...Zna (naprawdę!!) cały alfabet - jak dziewczyny nie pamiętają jakiejś litery to im podpowiada...nauczył się z filmików na You Tube. Liczy do 10, a jak się skupi to i do 15. Ma fantastyczne poczucie rytmu. Nie używa pieluch w dzień, ani w nocy - choć jeszcze bywają nocą "wypadki". Pięknie wykleja z plasteliny i papieru. Ogląda i słucha bajek ze zrozumieniem. Potrafi przyprawić rybę i położyć na rozgrzaną patelnię - tak jak mam każe, żeby było bezpiecznie. Sam się ubiera i rozbiera - trzeba mu tylko pomóc ze skarpetami i zamkami. Sam się myje, łącznie z włosami - tylko z siusiakiem pomagam, sam myje zęby. Sam korzysta z toalety, wyciera pupę (skutecznie w jakichś 80%) i myje potem ręce. Bawiąc się z innymi potrafi odgrywać role - ostatnio była mamą syreną w wannie;)... Na placu zabaw bawił się z chłopcem ok. 8 lat i gdy ten zjechał ze zjeżdżalni głową w dół nakrzyczał na niego "nie wolno tak, bo łeb rozbijesz";) - tamten od razu przestał tak robić hihi... teraz nie może doczekać sie przedszkola...

Je też wszystko, najbardziej lubi ryby i owoce morza i duszoną cebulę....ale nie było łatwo to osiągnąć...to już  w następnym poście....


Komentarze

  1. Bardzo dużo osiągnięć. Brawo dla Alusia i Jego Rodziców.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty