Nikt nie jest idealny. ..czyli coś o słowie przepraszam


Kiedy dziecko wrzeszczy na innych, szarpie ich i bije zwykle doskonale wiemy co zrobić... Trzeba przerwać taką sytuację, dziecko pouczyć albo ostrzec, ewentualnie wysłać do kąta - czy zdyscyplinować w jakiś inny nasz sposób... ale klu sprawy to przeprosiny! Dziecko powinno zrozumieć, że krzyki, szarpanina i bicie to nie jest sposób na pozbycie się negatywnych emocji! Ma przeprosić nas i osobę, której zadało ból czy inną krzywdę... a następnym razem postarać się zachować spokój i znaleźć akceptowalną formę wyrażania gniewu, oczywiście w tym mu pomagamy, naprowadzamy, uczymy..... A co z nami?

Do napisania tego postu skłoniła mnie niedawna dyskusja na stronie Doroty Zawadzkiej. Matka napisała, że nie mogła już wytrzymać z 12 letnią córką i dała jej dwa klapsy, na to ta zareagowała agresywnie - szarpaniną, a potem groźbą iż doniesie o całej sytuacji nauczycielce. Kobieta pytała jaki zrobiła błąd i co może teraz zrobić... W komentarzach, oprócz wielu słów pozytywnych, całe mnóstwo zdań potępiających tą dziewczynkę... bo "jak gówniara może tak się zachować do matki", "nie ma za grosz dla matki szacunku"... Do tego co bardzo mnie zasmuciło, bardzo dużo ludzi popierających bicie dziecka... piszących, że inaczej się nie da, że trudno zachować spokój....
ale dziecko musi...

Czy łatwo nam zachować spokój gdy dzieci, zwłaszcza te starsze odstawiają nie stworzone rzeczy....no jasne, ze nie łatwo! Ale czy łatwo jest zachować spokój przy szefie, który wymaga Bóg wie czego, albo stroi dąsy (bywa wierzcie mi;))... albo przy teściowej, która włazi z butami w nasze według nas poukładane życie?  A przecież nie lejemy w tyłek ani szefa, ani teściowej... a dzieci tak łatwo przychodzi uderzyć... tacy jesteśmy słabi... nie umiemy zapanować nad sobą... łatwo przychodzi krzywdzić od siebie słabszych i do tego tych, których kochamy...
A potem powiedzieć, że inaczej nie da się wychować, że nie jesteśmy w stanie zachować spokoju, że "gówniarze się należy za brak szacunku"... a gdzie nasz szacunek do niej???

I tak nie jesteśmy idealni... Ja też nie jestem!!! I mąż mój również.... Pisałam już, że w sytuacji gdy Zuźka wypiła całą butelkę leku w panice i gniewie dałam jej klapa w tyłek...i mogłabym siebie usprawiedliwić sytuacja ekstremalną... ale wiecie co...to niczego nie zmieni - to był mój błąd, moja słabość i bardzo tego żałuję...

Gdy jestem bardzo zmęczona, często po przepracowanej na bloku operacyjnym nocy, a dzieci broją, nie słuchają czy wszystko opóźniają - krzyczę, czasem nawet w tej gonitwie emocji użyję niecenzuralnych słów... I tak mam wymówkę...człowiek zmęczony nie jest sobą... nie jest łatwo zachować spokój... ale żałuję...nie znoszę siebie w tych chwilach... Staram się z tym sobie poradzić - gdy wracam z pracy i wiem, że było ciężko całą drogę mówię sobie, że tym razem będę spokojna, że dam radę, że to nie ich wina, że ja źle się czuję...i wiecie co? Wychodzi... z miesiąca na miesiąc coraz rzadziej zdarza mi się taka emocjonalna reakcja... mam nadzieję, że już nie długo będzie to tylko przeszłość....

Zdarzało mi się też pociągnąć, któreś dziecko za rękę gdy nie chciało iść do kąta... czy potrząsnąć płaczącym bez wyraźnego powodu...zawsze reagowały eskalacja agresji lub histerii...a ja wiedziałam, że zrobiła źle, że moje dzieci na to nie zasługują...zasługują na szacunek, miłość i ciepło...

I wszystkie te zdarzenia nauczyły mnie rzeczy najważniejszej...zawsze trzeba przyznać się do błędu! Najpierw przed sobą, potem przed dziećmi.... Powiedzieć jakie emocje mieliśmy w sobie...powiedzieć, że nie daliśmy rady wytrzymać....że było zbyt trudno...ale tego żałujemy! Powiedzieć "Przepraszam" i obiecać poprawę.... 

I nie ważne co spowodowało naszą złość... tak czy siak my tez zawaliliśmy. Musimy rozwiązać problem z naszymi i dzieci emocjami... I one to zrozumieją! Przecież im się ciągle to zdarza... ktoś je wkurzy czy im coś zabierze.... i krzyczą, i szarpią, i grożą, i biją...i potem przepraszają.... 

I nie dziwię się reakcji tej dziewczynki...inteligentnej 12-latki... na agresje wielu reaguje agresją...a groźby to tylko wyraz jej wiedzy...

Także szanujmy i kochajmy nasze dzieciaki... nie bójmy się przyznać do błędu...i powiedzieć przepraszam.. bo właśnie na naszym przykładzie one nauczą się właściwego postępowania. 


Komentarze

Popularne posty