Co zrobić by dzieci nas słuchały? - słów kilka o autorytecie


Każdy, choć nie każdy się przyznaje, chciałby mieć grzeczne i posłuszne dziecko. Takie, które będzie chętnie wykonywać nasze polecenia, będzie wiedziało samo z siebie, że przecież mamy rację, bo chcemy dla niego jak najlepiej. Takie, dla którego będziemy autorytetem...
No i co... i nic..:) Nawet nam dorosłym trudno jest uwierzyć, że ktoś chce dla nas dobrze, wie lepiej i powinniśmy zaufać i postępować jak każe... wszyscy chcemy się dowiedzieć dlaczego i co będzie jeśli zrobimy inaczej.. dziec też.. nawet bardziej niż my, bo ich wiedza i doświadczeni są mniejsze. 

Więc czy nie ma nadziei? Ależ jest! Trzeba zacząć od zmiany priorytetów... Pomyślmy nie o tym jakie powinno według nas być nasze dziecko teraz, ale jakim chcielibyśmy by było dorosłym. A potem łatwizna ;) - sami stańmy się takim dorosłym...

Czy nie słyszycie wokół: "On tak chodzi jak tatuś", "Zobacz robi minki jak mamusia", " Popatrz powtarza ten wierszyk, który wymyśliłeś".. Tak dzieci nas kopiują.. 

Z resztą kto to jest autorytet? Czy nie jest to czasem osoba, którą warto naśladować..ktoś kto jest "tak fajny i mądry", że warto go słuchać.

To teraz przyznajcie się bez bicia... chcecie, by wasze dzieci jadły zdrowo - a czy wasz talerz zawsze jest pełen warzyw, pełnoziarnistych produktów i ryb? Czy nie podjadacie między posiłkami? Czy wieczorem gdy dzieci śpią nie wyjadać "po kryjomu" słodyczy ze schowka;)
Jak często uprawiacie sport.. jak rzadko spędzacie czas przed tv, komputerem czy telefonem...
Jak dużo czytacie?
Czy jak jesteście zdenerwowani - zachowujecie zawsze spokój? Nigdy nie krzyczycie? Nie trzaskacie drzwiami? Nie macie choć ochoty komuś przylać?
Nie jesteście nigdy zazdrośni o rzeczy innych? Nie kupujecie czasem czegoś niepotrzebnego "bo ja chcę to mieć"..
Nigdy nie "olewacie" tego co macie do zrobienia? Nie marudzicie, że jest za dużo roboty.. nie zostawiacie wszystkiego na ostatnio chwilę?
Zawsze przychodzicie na czas i wszystkich informujecie, gdzie i do, której będziecie, by się nie denerwowali,... 
Nigdy nie poszliście w jakieś niebezpieczne miejsce czy nie zrobiliście czegoś niebezpiecznego tylko z ciekawości?
Naprawdę nigdy niczego nie zepsuliście, rozlaliście, rozrzuciliście czy rozsypaliście przez głupotę?
Nigdy się nie ubrudziliście? Nie posikali? Nie puścili bąka z kleksem?:)
Nigdy nie skłamaliście? Nie oszukaliście nikogo? 
Nigdy nikomu nie pyskowaliście?
Nigdy nie nie powiedzieliście nikomu "nie mam czasu, jestem zajęty" gdy chciał wam cos powiedzieć? 
I pytam tylko od 18 lat wzwyż...

No właśnie...każdy coś kiedyś...
To czemu dzieci miałyby tego nie robić? I czemu miałyby być karane, a ty (my) nie?

Jeśli więc chcecie by dzieci jadły jak w piramidzie zdrowia - dajcie przykład na waszych talerzach - i nie tylko, gdy widzą. Zawsze mówimy dzieciom, że kłamstwo zawsze wyjdzie... nasze też.. dzieci po prostu wyczują to..
Chcecie by nie oglądały tv, ograniczały czas przy kompie - ograniczcie i wy.. 
Czytajcie.
Nie krzyczcie, panujcie nad emocjami, znajdźcie sposoby jak je rozładować i pokażcie je dzieciom.
Nie bijcie  - tak wliczam to klapsy i szarpanie... Czemu? Dzieci najczęściej właśnie tak bija innych - całą dłonią, albo szarpią czy popychają...
Panujcie nad wydatkami, a jeśli uważacie, że czasem można "zaszaleć" to i pozwólcie na to dzieciom - i raz na jakiś czas kupcie im to czego tak bardzo chcą, nawet gdy to bez sensu..
Bądźcie zorganizowani i pracowici... róbcie wszystko wtedy gdy trzeba... Nie zawsze się da? To zrozumcie, że i wasze dzieci mogą mieć czasem wszystkiego dość i  zrobić coś (w tym zadanie domowe) " na odwal" - czasem po prostu im odpuście..
Bądźcie punktualni, informujcie o spóźnieniach nie zależnych od was. Mówcie dzieciom gdzie idziecie i kiedy wrócicie..
Bądźcie rozważni i ostrożni - a jeśli uważacie, że czasem warto podjąć ryzyko i zrobić coś niebezpiecznego... powinniście pozwolić na to też dziecku - niech wlezie na to drzewo... przejdzie po jakimś nierównym wysokim murku, pojeździ na czymś za szybkim itp. - małe rzeczy, może upaść, może coś złamać.. ale jak się uda...
Nie płaczcie nad rozlanym mlekiem.. dosłownie i w przenośni - bałagan można posprzątać, ciuchy uprać, a rzeczy to tylko rzeczy..
Nie kłamcie, nie oszukujcie, dotrzymujcie słowa...
Szanujcie innych.. 
Chcecie by dzieci słuchały co macie im do powiedzenia.. słuchajcie ich.. 

Czy zawsze mi się to wszystko udaje? No co wy... jestem normalna! Tak jestem człowiekiem i robię błędy...i to często..  I co wtedy? Jak tu dać przykład? Wtedy trzeba dać ten najlepszy i najważniejszy przykład... No bo co jak to dziecko złamie zasady? Ponosi konsekwencje.. - my też je ponieśmy.. nie mówmy, że waga się zepsuła, albo, że to geny... nie mówmy, że to przecież normalne, że jak się wścieknę to krzyczę..., że w złości dam klapsa.. nie narzekajmy na za małą pensję gdy poszalejemy.. na złamaną nogę przy skoku spadochronowym.. nie mówmy, że jesteśmy dorośli i możemy iść gdzie chcemy i kiedy chcemy.. sprzątajmy po sobie... znośmy z pokorą wyrzuty bliskich... 
A na końcu najważniejsze - przeprośmy! Tak, tak dzieci też! Nawet psa czy kota jak im się oberwie przez nasze nerwy.. A potem się tulmy i całujmy, bo tego nigdy dość w rodzinie..

I wiecie co .. gwarantuję, że gdy tak właśnie będziecie robić, to dzieci będą was słuchać o wiele częściej i o wiele bardziej... a gdy nabroją, będą wiedzieć co trzeba zrobić.. i jaką lekcję z tego wyciągnąć. Będą chciały być jak mama i jak tata... 

Komentarze

Popularne posty