Niepełnosprawna? I co z tego - najlepsza przyjaciółka!


Moja Zuzia to mały diabeł. Potrafi odstawić scenę. Marudzić masakrycznie. Robić innym na złość. Powiedzieć coś co boli. Bić, gryźć i drapać, a potem zwalać na innych. Wszystko to dzieje się na szczęście rzadko, ale nie zmienia faktu, że przy niej trzeba mieć podwojoną uwagę. Przy tym jest ogromnie inteligentna co paradoksalnie sprawę utrudnia - bo potrafi wykombinować coś takiego, na co mi samej wpaść trudno. Za to jest niezwykła. Nie tylko dlatego, że w wieku 5 lat wie, że uczy się nie dlatego, że tak każą, ale po to by być mądrym, ale przede wszystkim dlatego, że ma genialnie dobre serducho.

W rodzinnym domu dziecka, gdzie moje dzieci mieszkały przez 1,5 roku mieszka kilkoro dzieci z różnego rodzaju niepełnosprawnością w tym 2 z dość ciężką. Dzieci obcowały z nimi co dzień i traktowały je jak wszystkie inne. Zupełnie więc nie zdziwiło ich to, że dziadek - mój tata, jest niepełnosprawny i nie może sam chodzić. Po prostu przyjęły to do wiadomości i tyle. 

Zuzia niedawno skończyła 5 lat. Zrobiłyśmy wielką imprezę w ogrodzie. Ustaliłyśmy z Zuzką, że zaprosi pięcioro dzieci z przedszkola wraz z rodzicami. Zuzia wybrała 2 chłopców i 3 dziewczynki, w tym dwoje dzieci z mózgowym porażeniem dziecięcym... 

Już na początku roku przedszkolnego zaprzyjaźniła się z Karoliną. Wcale nie było to takie łatwe, bo Karolina ciągle płakała za mamą i wszystkich pytała "Czy przyjdzie mama?". Karolina chodziła już do tego przedszkola w poprzednim roku do grupy 3 latków, ale nie nawiązała z żadnym dzieckiem bliższych kontaktów. Zuzia dołączyła do tej grupy w wieku 4 lat. Od pierwszego dnia otoczyła Karolinę opieką. 

Znajdywała przeróżne sposoby na jej płacze. Zwykle wystarczyło odwrócić jej uwagę zabawą. Ale gdy było trudniej to tak kombinowała: Pewnego dnia, gdy Karola męczyła pytaniami wszystkich już ze 3 godziny, Zuzia sama zaczęła wszystkich pytać czy przyjdzie mama.. wytrąciła jej sposób na zwrócenie na siebie uwagi. Gdy tylko tamta przestała pytać zabrała ją do zabawy. Innym razem miała jeszcze lepszy pomysł. Powiedziała Karolinie, żeby bawiły się w dom i, że ona będzie mamą, a Karolina córką. Gdy ta zaczęła pytać czy przyjdzie mama, powiedziała "No przecież jestem. Choć pić herbatkę":) 

Karolina ma przykurcze w stawach rąk. Trudno jej utrzymać łyżkę czy kredkę. Zuzia przez cały rok cierpliwie wkładała jej kredki do ręki, gdy jej wypadły. Pomagała jej nałożyć jedzenie na sztućce. I nigdy nie powiedziała żadnego niemiłego słowa. Zawsze było "no widzisz potrafisz sama", albo "nie szkodzi, zaraz się uda"... sama z siebie...a wierzcie mi, gdyby chciała potrafiłaby być złośliwa. I wiecie co? Minął roki i Karolina je sama i całkiem nieźle rysuje...

Na zdjęciu, które jest powyżej dziewczynki mówią razem wierszyk na przedstawieniu z okazji Wielkanocy. Karolina ma problemy z mówienie, Mówi bardzo powoli i dość niewyraźnie. Zuzi wpatruje się w nią, by czasem nie mówić zbyt szybko...żeby Karolina mogła powiedzieć te 4 wersy razem z nią. Normalnie się popłakałam, gdy to zobaczyłam. 

Nie wiem skąd w tej małej dziewczynce tyle empatii i wyczucia. Fakt, Karolina mnie też bardzo lubi. Może dlatego, że nigdy nie traktowałam jej inaczej. Zawsze tak jak każde inne dziecko. Nawet po kilku miesiącach mama, a potem babcia Karoliny mówiły mi "no ale Pani wie, że Karolina jest chora" - jakbym będąc lekarzem mogła się nie zorientować... Myślały tak, bo nigdy nie okazałam, że wiem, bo po prostu nigdy nie miało to dla mnie znaczenia. 

Wczoraj byłyśmy z Zuzią na urodzinach Karoliny. Dziewczynki bawiły się na trampolinie, lalkami, malowały... Jakie miało znaczenie, że Karola mówiła niewyraźnie - przecież rozumiały się bez słów. I co z tego, że trudno było jej wejść samemu na trampolinę - przecież można po prostu podać jej rękę..

Zaproszony przez Zuzię chłopiec bawił się z moim Alim samochodami. Nie nadążał za nim, gdy robili wyścigi. Więc Ali czekał na niego przed "metą", i krzyczał, że obaj wygrali.. 

Niepełnosprawność nie jest niczym niezwykłym. Niepełnosprawni natomiast często są niezwykłymi ludźmi. Tego uczę moje niezwykłe dzieci i jestem z nich bardzo dumna.


Komentarze

  1. Dzieci są niezwykłe pod tym względem. Nie dostrzegają inności tam, gdzie my ją widzimy, ale potrafią przyjąć ją bardzo naturalnie. Piękny obrazek przyjaźni <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne, przywraca wiarę w ludzi. Dzieci są szczere i nie udają.
    Gratuluję i dziękuję przede wszystkim Mamie bo to zasługa rodziców, oby takich ludzi w końcu NIE brakowało

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty