Klaps - komu polecić?


Grupa rodziców, którzy popierają "klapsy" jako metodę wychowawcza jest nie mała. Wielu twierdzi, że jest to sposób nie tylko konieczny, ale i pożyteczny.
W dyskusji na ten temat pada kilka powtarzających się argumentów, które przytoczę i przeanalizuję bazując na swoim doświadczeniu, obserwacjach, a także małym "reaserchu" jaki przeprowadziłam w tym celu. Nie będę pisała o tym co mówią psycholodzy, bo tego możecie sobie poszukać w necie. Napiszę co widziałam, usłyszałam, zaobserwowałam i co w związku z tym czuje. Zgodnie ze statystyką i tak ponad połowa z was będzie mieć odmienne zdanie, więc nie mam zamiaru nikomu dogadzać... chcecie hejtować - hejtujcie, to tez reklama;)


1. " Przecież nikt nie mówi o katowaniu, biciu nie wiadomo jak, lekki klaps, dosłownie klepnięcie i dziecko wie wtedy, żę zrobiło coś nie tak"

Większość uważa, ze klaps to nie jest bicie. Co tu daleko szukać - sprawdziłam źródła podstawowe:
Słownik Języka Polskiego
Klaps -  «uderzenie dłonią na płask, najczęściej w pośladki»
Bić -  «uderzać czymś»

Jak rozumiem po polsku to "czymś" to również dłonią..

Wielu dyskutuje z tym, mówiąc, że ma to być "lekkie" uderzenie (nie ma tego w definicji). Ale to "lekkie" jest strasznie subiektywne! Moja średnia córka też "lekko" uderzyła brata w palce, 3 kilogramowym kawałkiem betonu rzuconym z wysokości metra, także zszedł mu paznokieć.. i serio myślicie, że dorosły w gniewie zmierzy siłę uderzenia? Czy może obowiązkowo montować niutonometry na nadgarstkach rodziców?

2. " Jak bylem mały to nie raz dostałem lanie, należało mi się. Wyrosłem na dobrego człowieka i pokornego.", "Ja też nie raz dostałem butem i nie mam tego za złe, wręcz przeciwnie - z perspektywy czasu wiem, że inaczej by się ze mną nie dało."


Czy, aby na pewno? Pan pokorny zaraz potem ział hejtem na prawo i lewo. A w tej drugiej wypowiedzi już zawiera się prawda... No, bo jak można uważać się za tak złego, że zasługuje się na bicie? 

Popatrzyłam wokół i zobaczyłam wiele osób z zaburzeniami poczucia własnej wartości. Nigdy nie czujących się w pełni akceptowanymi. Albo bojących się każdego dnia o pracę, związek itp. i przeżywających wszystko "jak stonka wykopki". Ludzi obrażających innych i drwiących z nich dla poprawy własnego samopoczucia, a jednocześnie nie znoszących krytyki. Ludzi kompensujących sobie niskie poczucie własnej wartości drogimi samochodami, ubraniami, biżuterią i wakacjami. Ludzi chwalących się co też ich dzieci nie potrafią i zapisujących je na milion zajęć pozalekcyjnych, by mogli się pochwalić "a moje dziecko pływa, uprawia szermierką i judo" , "a moje mówi w 3 językach"... 
Popytałam...jak rodzice ich wychowywali...prawie wszyscy dostawali "w dupę"...

Poczytałam wpisy o klapsach... akceptacja zadawania bólu swojemu ukochanemu dziecku...  nawet nie w gniewie... na zimno

Połowa polaków bije (w tym daje klapsy) swoje dzieci. 80% nie uważa tego za zło. 

3. "Każdy robi jak uważa"


Tak, jesteśmy wolni, ale mamy przepisy prawne, które wyraźnie zabraniają bicia dzieci. Szef mnie często wkurza, zachowuje się jak 3 latek kłamiąc i histeryzując. Może dam mu w tyłek? Z Matką, też czasem trudno wytrzymać, może jej też klapsa? Ach, przecież to co innego... no tak mogą oddać i wyciągnąć konsekwencje... dziecko nie da rady...na razie.

Mam roje dzieci adoptowanych. Ich rodzicom odebrano prawa rodzicielskie, bo robili to co uważali... 

4. "Najgorsze są produkty bezstresowego wychowania.", "Dzieci wychowane bezstresowo i bez "klapsa" (nie chodzi tutaj dosłownie o karę cielesną, ale o postawienie granicy) biją później swoich rodziców."

"Produkty"... definitywnie określa to podejście do dzieci.. Określenie "bezstresowe wychowanie" to skrót myślowy.. ma oznaczać wychowanie bez przemocy, fizycznej i psychicznej. Nie każdy to rozumie.. i wtedy mamy do czynienia z brakiem wychowania, z pozwalaniem na wszystko. Granice trzeba stawiać i egzekwować ustalone reguły, wyciągać konsekwencje.

Przemoc rodzi przemoc. Wymagamy od dziecka, by nie biło nas, rodzeństwa, innych dzieci. Mówimy, że bicie to zło, że nie wolno. A potem klaps... Gdzie sens? Gdzie logika? Cieszysz się, gdy dziecko "uśmiecha się jak mamusia", "mruży oczy jak tatuś"... ciesz się, gdy bije jak rodzic....

Dzieci biją rodziców, gdy są małe, by zwrócić na siebie uwagę i bo nie potrafią jeszcze okazywać złości w sposób akceptowalny społecznie. Jak ich tego nauczysz robiąc w złości dokładnie to samo? Bijąc? 

"Duże" dzieci biją, bo już dość przemocy (fizycznej lub psychicznej) zaznały lub gdy od zawsze im na to pozwalano, nie stawiano granic, pomylono akceptację dziecka takiego jakim jest z akceptacją wszystkiego co robi, nie nauczono go odróżniania dobra od zła.


5. "Przykład: dziecko zrzuca specjalnie doniczki, które się rozbijają - dostaje klapsa. Nie pomaga to kolejnego."

I na serio potrafisz tak "na zimno" zadawać ból dziecku?  Tak dałam Zuzi klapsa, gdy zamknęła opiekunkę w ogrodzie, wspięła się na najwyższą półkę w kuchni i wypiła butelkę syropu. Byłam przestraszona i wściekła. Emocje zaślepiły mi umysł. Nie umiałam inaczej. Popełniłam błąd, którego żałuję. Przeprosiłam za niego, gdy emocje opadły. Tak zdarza mi się krzyczeć, pociągnąć za rękę, potrząsnąć. Zawsze żałuję, przepraszam, cierpię. Pracuję nad panowaniem nad emocjami, by tak się nie zdarzało. Nie wyobrażań sobie jak można celowo, bez emocji uderzyć dziecko...

Poza tym jak to "specjalnie zrzuca doniczki"? Nie wyobrażam sobie tego. No może strąca, bo odczuwa gniew? Ale to nie jest specjalnie...tylko zamiast. I jak tu klaps pomoże? Jeszcze nie widziałam sytuacji, w której bicie zmniejszyło złość bitego..

Naprawdę tak trudno jest postąpić inaczej? Przerwać "proceder", wytłumaczyć, czemu tak nie można, zapytać co jest przyczyną, nazwać emocje, podać konsekwencje i je wyciągnąć? Zniszczyło doniczki, niech je odkupi. Nie ma swoich pieniędzy, ale dostaje słodycze, ma iść do kina czy na płatny plac zabaw - pieniądze za te przyjemności przeznaczmy na zakup doniczek, a przyjemności nie ma. To uczy. Każdy czyn ma swoje konsekwencje. Tak będzie w życiu.

"Nie każdy ma doktorat z psychologii i nie każdy będzie potrafił wytłumaczyć dziecku lub trafić do niego z informacją , co jest złe, a co dobre. Nie jesteśmy idealni i niestety , przez ten Nasz brak pewnych umiejętności często trzeba radzić sobie inaczej, aby dziecko mogło zrozumieć, co może, a co nie."

I naprawdę to, że jesteś głupi daje ci prawo bić dziecko? Jeżeli nie jesteś upośledzony umysłowo w stopniu znacznym, to potrafisz się uczyć.  Są książki, programy, filmy i warsztaty. Jest też pomoc psychologiczna. Trzeba tylko chcieć. Trzeba włożyć w to trochę pracy. Nie mów więc. że jesteś za głupi, by rozmawiać z dzieckiem i mu tłumaczyć. Nie mów, że jesteś za głupi, by być konsekwentny. Powiedz szczerze, że jesteś leniwy. Wolisz gapić się w smartfona, laptopa czy tv. Chcesz mieć święty spokój i wcale nie zależy Ci na przyszłości twojego dziecka.


Klaps to metoda dla osób ograniczonych na tyle, że nie potrafią poradzić sobie werbalnie. Słabych i niewiele wartych ludzi. Wszystko to wynika z lenistwa, wygodnictwa i stawiania swoich potrzeb na pierwszym miejscu. Wielu było bitych w dzieciństwie co spowodowało zaburzenie poczucia własnej wartości. Chcą teraz robić co zechcą i mieć spokój. Nie potrafią przyznać się przed samym sobą, ze zostali skrzywdzeni i nigdy się z tym nie pogodzili. Są słabi i dlatego biją, a faktu, że sami byli bici używają jako wymówki, zamiast przyczyny swojego postępowania.

 


Zdjęcia, które wstawiłam obrazują jak można postawić granice oraz ustalić reguły i egzekwować ich przestrzeganie, z uśmiechem, bez podnoszenia głosu i klapsa.  W ciepły dzień ustawiłam zraszacz w ogrodzie. Pozwoliłam dzieciom się w nim moczyć i bawić. Wytłumaczyłam, że woda jest zimna i jeśli za długo będą w niej przebywać mogą się rozchorować i nie będą mogli pojechać na zaplanowane wyjazdy wakacyjne. Powiedziałam, że maja moczyć się 5 minut, a potem 5 minut odpoczywać na słońcu na huśtawce. Poinformowałam, że w razie nie przestrzegania zasad zakręcę wodę i będzie po zabawie. Raz jeden Ali (3l) wstał przed moim sygnałem z huśtawki i poszedł w stronę wody, dziewczyny zaciągnęły go z powrotem mówiąc, że inaczej mama zakręci wodę. Była świetna zabawa, a ja spokojnie zrobiłam obiad. 
Moje dzieci są cudowne, ale są to "normalne" dzieci, po prostu wiedzą, że mama jest konsekwentna i nie rzuca słów na wiatr. 

Komentarze

  1. Był czas kiedy dawałem tzw. klapsy dzieciom ,ale dorosłem do wychowywania i jestem przeciwny klapsom i tym podobnym sposobom karcenia. Wystarczyło spojrzeć potem dziecku w zapłakane oczka i łzy krzywdy . Nie i po raz drugi nie dla tego rodzaju karcenia , to tylko oznaka bezradnosci rodzica a czasami braku czasu na rozwiazanie problemu w bardziej cywilizowany sposób

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo! Wszyscy popełniamy błędy, najważniejsze umieć zauważyć, że coś jest nie tak i się poprawić. Zawsze nad sobą pracować. Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty