Pamiętnik z wakacji 4 - skansen czyli muzeum i zabawa


Co dzieci lubią robić latem? Oprócz pluskania się w wodzie, latem dzieci lubią latać:) - biegać, skakać, turlać się i szaleć. Więc można te pożyteczne przyjemności jeszcze z poznawaniem świata i dawnych zwyczajów. Skanseny takie jak ten w Sanoku są idealne do tego celu.


 Pośród pięknego lasu, wśród pagórków i łąk zielnych ;) stoją chaty z dawnych lat - przeniesione tu z terenów całego województwa. Są też cerkiewki i pierwsze kościółki katolickie. Remiza strażacka, wiatraki i ule. Wokół drzewa, kwiaty, krzewy. Małe romantyczne mostki rozpostarte nad strumyczkami i rowami. Wokół śpiew rozmaitych ptaków, pobekiwanie hodowanych owieczek, meczenie kóz i rżenie koni. Promienie słońca przebijają się przez korony drzew igrając światełkami na strzechach i śląc strumienie blasku do maleńkich kapliczek rozsianych tu i ówdzie, nie tylko przy kościółkach, ale i przy chałupach. 


Motyle, pszczoły i trzmiele uwijają się wśród kwiatów w przydomowych ogródkach i pośród kwiecia łąk. Wszystko to byczy i migocze milionem braw dodając kolorów wiejskim chatom i obejściom. Wierzby płaczące pochylają się nad stawem, a stary żuraw opiera się ciężko nad cembrowiną maleńkiej studni. 


Ramiona wiekowego wiatraka, mimo, że uwiązane łańcuchem dla bezpieczeństwa zadają się zaraz ruszyć by młócić ogromnymi łopatami i przeganiać obłoki z błękitnego nieba. 


Strażacka remiza w centrum wioski wypełniona beczkowozami, tylko czekającymi, by zaprząc do nich konie, góruje nad okolicą z wieżyczką tylko niewiele niższą niż kościelna dzwonnica. 


Drewniane cerkwie i kościółki stoją na straży dobrych obyczajów i zapraszają do wejścia na chwile zadumy i odpoczynku od żaru słońca i trosk codziennych. Na rozległych połaciach trawy można poleżeć wśród szumu wiatru..albo pofikać koziołki;)



Do wszystkich domów można zajrzeć przez okna lub zakratowane dla bezpieczeństwa eksponatów drzwi. Można też wybrać się na wyprawę z przewodnikiem i wejść do każdego budynku. Jest to szczególnie wartościowe dla starszych dzieci, bo opowiadają oni o wszystkich zgromadzonych skarbach (cepach, krosnach, żarnach czy maselnicach) w sposób przyjemny i przystępny. Jednak maluchy wolą szybko zajrzeć do środka i biec dalej i dalej wśród pól i wiejskich dróżek. I trzeba im na to pozwolić. Przecież jeszcze nie raz tu przyjedziemy:) 


Na zrekonstruowanym rynku galicyjskim można biegając od okna do okna zobaczyć wnętrza dawnej apteki, warsztatu szewca, stolarza czy krawca, urzędu pocztowego i sklepu kolonialnego. Zajrzeć do wielkiej studni i na koniec zrobić piękne zdjęcie pod kapliczką w jednej linii z kościółkiem. Potem oczywiście trzeba zakupić pamiątki - wyroby z drewna (w tym najważniejsze samochód;)), filcu (piękne torebki-sowy), szmaciane zwierzątka (np.kotki), ceramikę i magnesy (obowiązkowo do naszej kolekcji). Potem w gospodzie tuż obok można spałaszować lokalne potrawy, ale też pyszne pierogi ruskie - przysmak moich dzieci;) i golonkę pieczona w kapuście (mniam;))... wycieczka na kilka godzin dla każdego! Dziadek i babcia choć nie wszędzie mogli się wspiąć (dziadek na wózku inwalidzkim, babcia z chorymi stawami) obejrzeli dużą część skansenu (po raz setny, ale zawsze cieszy) zażywając świeżego wiejskiego powietrza.. i martwiąc się nieustannie, że któryś bąbel wyłoży się biegnąc ile sił w nogach;)     


Komentarze

  1. Nasze adoptusie też odwiedziły wszystkie te miejsca z ogromną przyjemnością - świetnie jest mieć dziadków w Krośnie.
    To następna wycieczka pewnie do Rymanowa lub Iwonicza Zdrój :) Albo jeszcze lepiej do muzeum w Bóbrce. Polecamy, pieszo po alejkach albo na rowerach / hulajnoga hej :-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty