Pamiętnik z wakacji - dzień pierwszy 650km trasy - jak nie zwariować


Wiele osób, które spotykamy dziwi się, że wyruszamy z dziećmi w trasę przez całą Polskę i do tego w biały dzień.  Jakoś tak się utarło, że dzieci w aucie to koszmar.   Nie wiem skąd taka opinia, bo u nas oprócz "osiołkowego" pytania "Daleko jeszcze?" w ciągu ostatnich 2h jazdy nigdy nie było problemu.  A wczoraj to nawet tabletu nie wolały tak im się podobał świat za oknami.... 
Każde samo spskowało sobie do małego plecaka zabawki, które wybrało.  Mieli je w samochodzie pod nogami i  mogli swobodnie wyjmować.  Na początku, więc kotek, autko i dzidziuś murzynek szukały krów, koni, bocianów i innych rzeczy za oknami.  Po 2,5 godzinach gdy krajobraz zaczął się już nudzić zrobiliśmy postój na MOPie. Inni turyści popędzili do Burgerkinga...my zjedliśmy nasze kanapki z chleba tostowego, ale z mąką pełnoziarnistą, z serem żółtym i ogórkiem...weszły jak burgery;) Dla nas kawusia, a dla bąków woda. Po posiłku w nagrodę było po rządku czekolady;)


Po jedzeniu oczywiście, każdy posprzątał po sobie:)... Było super, bo obok był plac zabaw. Oczywiście skorzystaliśmy:) 


Przeszkadzało nam tylko jedno... kilka matek z małymi dziećmi odpoczywało obok.. i paliło:( 
Jedna z nich ganiała za ok. 4 letnim chłopcem po plscu zabaw wciskając mu do ust kawałki drożdżówki, gdy tylko się jej udało. Po ok. godzinie postoju wyruszyliśmy dalej. Dzieci znalazły sobie zabawę - uczyły siebie nawzajem wierszyków poznanych w szkole i przedszkolu.  Po 13 zaczęły być marudne..., bo głodne. Zapytałam przelornie czy chcą iść do McDo alda czy na zdrowy obiad.. Na tak postawione pytanie, nie wypadało im odpowiedzieć inaczej niż, że chcą jeść zdrowo😜. Zaleźliśmy więc lokal.  Oprócz obiadu była orzeźwiająca kwaśna lemoniada bez cukru.... i maszyny na 2 zł...


W końcu to urlop...więc poszło kilka dwójek;) 

Potem to już tylko było śpiewanie piosenek turystycznych  (Sokoły 6 razy😉) i przekąszanie palyszków. Tankowanie, a w czasie jego trwania wyścigi do latarni i z powrotem, oczywiście po trawniku😊 ....i w końcu dojechaliśmy ok 19 stej. Były całuski i tulenie, miętolenie psa i kota, mały spacer z piesem i spanie... 


Komentarze

Popularne posty