Sposób na pamięć - czyli jak nie zapomnieć wakacyjnej podróży.


Pamięć dziecka bombardowana setkami nowych informacji często jest ulotna. Za rok może jeszcze będą pamiętać tegoroczne wakacje, ale potem z roku na rok wspomnienia będą się zacierać. A przecież chcemy, by te nasze wspaniałe chwile, osiągnięcia i przeżycia pozostały w ich głowach, by mogli się nim i cieszyć tak jak my. No tak kupujemy pamiątki. Na pierwszym zdjęciu mamy szklane medale, które otrzymały moje maluch w Centrum Dziedzictwa Szkła w Krośnie i szklane zwierzątka, które im kupiłam. Są też drewniane kozice i niedźwiedzie, pluszowe owieczki oraz królewny i królowie z Czorsztyna... ale tym się bawią, a co za tym idzie z czasem najpewniej ulegnie to destrukcji lub po prostu popadnie w zapomnienie i przy kolejnym przeglądzie zabawek wyląduje w torbie "oddać do świetlicy". 


Metoda fajna na kilka najbliższych lat to magnesy. Kupujemy po 1 z każdego miejsca, gdzie jesteśmy. Mamy już trochę z zeszłego roku i z naszych "śródrocznych" wycieczek. Kupimy niedługo dużą tablicę magnetyczną - mamy już dla niej wybrane miejsce i poukładamy je tam opisując datami. Każdy kto będzie przechodził obok, będzie mógł spojrzeć i przypomnieć sobie co, gdzie i kiedy. 


Ale tym co sprawiło, że sama świetnie pamiętam wakacje z dziadkami i podróż, aż do Tadżykistanu jest wakacyjny pamiętnik. W zeszłym roku dziewczynki malowały obrazki z miejsc, gdzie byliśmy. Stworzyłam z nich dwa pamiętniki (naprzemiennie wkładając obrazki to jednej to drugiej). Jeden daliśmy babci, drugi mam ja. Teraz postanowiłam, że każde dziecko będzie miało swój, by mogło tam przedstawić swoje spojrzenie na miejsca i zdarzenia z wakacji. Nawet Ali, choć wymaga pomocy - jako leworęczny 3 latek jeszcze słabo radzi sobie z rysowaniem - coraz bardziej się stara.  W pamiętniku wklejamy też bilety do różnych miejsc, ulotki na ich temat jakie otrzymaliśmy itp. Dziewczynki potrafią już pisać więc podpisują swoje obrazki samodzielnie. Nie tylko jest to sposób na utrwalenie sobie wspomnień, ale fajna zabawa i jednocześnie ćwiczenie, które pomoże im po powrocie do szkoły (pójściu do niej w przypadku Zuzi). We wrześniu będą mogły pokazać je w szkole na zajęciach o wakacjach i łatwiej opowiedzieć co w tym czasie robiły. A potem schowam je do mojego "archiwum" i zawsze będę mogła wyjąć w szary zimowy wieczór i razem z nimi powspominać jak było fajnie i snuć plany na kolejny rok. :) 

Komentarze

Popularne posty