Czas odważyć mamę... żadna dieta cud - mniej jeść i więcej ćwiczyć;)

3 lata temu po drugim poronieniu ważyłam 113 kg. Przez nieco ponad rok doszłam do 99. Próbowałam dalej chudnąć, ale znów włączyło mi się zajadanie stresów... i było jak wiecie ogólnie ciężko i z brakiem czasu. Za to postanowiłam ustabilizować wagę i oduczyć się złych nawyków. Poprawiłam ogólnie dietę na zdrowszą i nieco zwiększyłam ilość ruchu - już pisałam o dawaniu dzieciom dobrego przykładu. Przez jakiś czas "upadałam" w stresie lub gdy było zbyt dobrze.. w końcu wypracowałam system, w którym moja masa przestał oscylować w granicach 97-105, a zaczęła być 100 +/- kilo. Niby nie różnica..ale dla mnie ogromna. Oznacza to ni mniej ni więcej tyle, że przestałam obżerać się w stresie. Że w moim schemacie żywieniowym i treningowym jest powtarzalność. Ale dość już tej stabilizacji! Trzeba teraz do dzieła! Pamiętam jak przed ślubem gładko schudłam do 79-80 kg. Wtedy czułam się świetnie. Potem zeszłam do 74, ale to było już na siłę.. Dlatego moim celem będzie 80kg. Nie będę się spieszyć, bo to nigdy nie jest dobre. Jeśli się uda do wakacji będzie super, ale jak to mówi mój mąż "najważniejsza jest tendencja". 

Najpierw poprosiłam moje dzieci, męża, przyjaciół i znajomych o wsparcie. Bo sama to sobie mogę..  Niech mi nie proponuję jedzenia, nich proponują aktywny wypoczynek. Dzieci i mąż muszą zachować cierpliwość i wytrzymać ze mną przez pierwsze kilka tygodni zanim nie przywyknę, bo wiadomo "Polak głodny to zły";) 

Potem zbudowałam plan. W tym jestem dobra.. kiedyś jako nastolatka opracowywałam diety, które moja mama potem wydawała. Ludzie przysyłali podziękowania i pisali, że na reszcie jest coś taniego, smacznego i skutecznego.. Ale dieta i ćwiczenia powinny być zindywidualizowane. Moja praca i rodzina są wymagające. Przemyślałam wszystko i doszłam do wniosku, że 1800kcal dziennie na teraz będzie odpowiednie, by powoli chudnąć - to ok. 500kcal mniej niż zapotrzebowanie przy obecnej mojej masie. Zakładam do tego 3 treningi w tygodniu po 45min. Początkowo, by napędzić metabolizm będzie to po krótkiej rozgrzewce 30 min siłowych i 15 kardio, potem z czasem, wyrównam, zwiększę czas. Stawiane sobie wymagania muszą być realne. Ale nie dam rady te 1800 codziennie.. bo w pracy na 24h dyżurze jem w barze. A w weekend  to czasem na mieście.. no i pójdzie się z dziećmi na lody.. Także plan zakłada 1800..średnio. A tak naprawdę będzie to 1600 4x, 2000 na dyżurze i 2100 w weekend - te dni weekendowe są też zawsze aktywniejsze. Czuję, że się uda. Chcecie sprawdzić to wpadajcie do mnie czasem.. ;) co tydzień szepnę słowo o efektach.

Komentarze

Popularne posty