Jak rozmawiam z dziećmi o seksie


Piszę "jak", bo mam nadzieję, że nikt z Was drodzy czytelnicy nie ma wątpliwości, że trzeba z dziećmi rozmawiać o seksie. Tak, tak wiem, że temat nie łatwy...pamiętam jak mój mąż poczerwieniał, spuchł i się zapowietrzył, gdy po raz pierwszy odpowiadałam na związane z tym tematem pytania Asi.. Ale w zasadzie kompletnie tego nie rozumiem... Przecież to najnormalniejsza rzecz w świecie! Wszystko wokół "to" robi.. Jest to czynność fizjologiczna jak za przeproszeniem robienie kupy - a o odchodach to z dziećmi rozmawiamy ciągle i bez problemu. 

Tak się dziwnie przyjęło, że "to" to sprawa dorosłych, do której dzieciom wara. A prawda jest zupełnie inna.. bo oto 11/12 latki rodzą dzieci - no dobra, te były romskie, powiecie inna kultura.. Ale 15-16 latki w ciąży to już nie kwestia nacji..jest ich nie mało. A poza tym w naszym świecie pełno jest seksu.. spójrzcie na reklamy...czasem te dotyczące ciuchów czy słodyczy mają w sobie więcej seksu niż łagodny erotyk.. Dzieci mają dostęp do internetu - tam jest tego pełno! Choćbyście zastosowali wszystkie możliwe blokady, ograniczenia itp.. nie uchronicie dzieci przed seksualnością.. No i nie ma po co.. To jest część życia i naszą rolą jest dzieci przygotować do kontaktu z tym jego aspektem, zarówno w mediach jak i później w ich własnym życiu. Nic tak nie chroni przed popełnieniem błędu jak wiedza, że to błąd..a właściewi dlaczego to błąd. 

Wiem, że wiele osób zastanawia się kiedy takie rozmowy przeprowadzić.. i zwykle zawsze jest jeszcze czas.. No więc uważam, że czasu nie ma.. Już w zerówce dzieci rozmawiają o miłości, o całowaniu itp. Pokazują sobie też wzajemnie narządy płciowe - co jest absolutnie normalne! W pierwszej klasie coponiektórzy już się całowali i mają chłopaka/dziewczynę. W drugiej już mówią między sobie o seksie - w większości nie rozumiejąc o czym mówią i spaczając znaczenie. To co napisałam to nie moje przemyślenia, to fakty z życia mojej córki. Mam to szczęście (no trochę sobie to zawdzięczam), że mówi mi o wszystkim. Także kiedy mówić? W pewnym sensie zawsze.. zawsze, gdy jest sytuacja, która taką tematykę nasuwa, zawsze, gdy pada pytanie w temacie, albo wy macie podejrzenia, że trzeba coś wyjaśnić. 

Jak to było i jest u nas: 

Dzieci od początku kąpały się razem, także obserwacje różnic w narządach płciowych poczyniły same, ja dostarczyłam nazw, ale i tak same je zmodyfikowały i tak z siusiaka zrobił się sisiak, a z cipki pusia..  Najstarszej nie umkną fakt oczywisty, że siusiak wystaje..a cipka jest w środku. No to był już początek do dalszych dociekań. 

Po pewnym czasie Zuzia zafascynowana niemowlakami i noworodkami zapragnęła oglądać na tablecie filmy o dzidziusiach i trafiła na "Porodówkę". Gdy się zorientowałam puściłam im kilka odcinków w TV tłumacząc co się dzieje. Jeden poród to było cięcie cesarskie - to wytłumaczyłam, że tam w brzuchu mamy jest macica i w niej rośnie dziecko i ten doktor właśnie stamtąd je wyjmuje. Potem był poród naturalny - no to opowiedziałam jak dziecko przechodzi przez pochwę na zewnątrz. 

Kilka dni później, gdy przetrawiły tematykę młodsza zapytała skąd się taki dzidziuś bierze w brzuchu kobiety. Stopniując napięcie opowiedziałam o plemnikach i jajeczkach, jak się łączą, potem dzielą, powstaje zygota, potem zarodek, płód, rodzi się w końcu dziecko. Na ten moment wystarczyło. Miały 4 i 6 lat.

Wtedy w zerówce Asia nie była zaskoczona widokiem siusików kolegów, którzy pokazywali je dziewczynkom w łazience - "Siusiak jak siusiak" odpowiadała. Zaczęły się rozmowy o całowaniu - czy od całowania można mieć dziecko? No jasne, że nie, przecież wiesz, że musi być plemnik i jajeczko i muszą się połaczyć w jajowodzie, a on jest w brzuchu, a nie w buzi. 

Pół roku później po zapewne kilku klasowych rozmowach (już w pierwszej klasie) oraz przetrawianiu tematu z Zuzią, padło wyczekiwane przeze mnie w zasadzie pytanie, które mojego męża doprowadziło na skraj wstydu (a w zasadzie moja odpowiedź) - Mamo, a jak to się dzieje, że plemnik od pana łączy się z jajeczkiem w brzuchu pani.. 

Nie, nie opowiadałam o ptaszkach i motylkach, to naprawdę nie ma sensu. Pozwoliłam im samym dojść do "sedna". Przypomniałam budowę narządów płciowych damskich i męskich i powiedziałam, że ten kształt jest właśnie po to, by mogły się połaczyć - Asia sama wywnioskowała, że trzeba jedno włożyć w drugie - mój mąż płoną ze wstydu;)

I tak co jakiś czas różne sytuacje prowadziły do powstawania kolejnych pytań. Zawsze odpowiadałam szczerze, dobierając słowa tak, by zrozumiały. 

A czy trzeba brać ślub, żeby mieć dzieci?  - Nie trzeba, ale lepiej żeby dziecko miało mamę i tatę, którzy się kochają i są razem.

Czy seks to jest brzydkie słowo? - Nie to normalne słowo, które określa pieszczoty dorosłych i samo połączenie siusiaka z cipką.

Mamo, a czy dorośli robią seks tylko, żeby mieć dzieci? - Nie kochanie. Seks jest dla dorosłych bardzo przyjemny, sprawia, że są szczeliwi i dlatego go potrzebują. Jeśli są razem robią to wtedy, gdy mają ochotę i czas, by być sami.
 
Czy trzeba być zakochanym żeby "to" robić? - Powinno się kochać, inaczej to tylko przyjemność, ale nie dająca nic na dłużej. Jeśli się kocha to robienie sobie miłych rzeczy sprawia, że miłość jest silniejsza. No i gdyby kobieta zaszła w ciążę to dziecko będzie miało i mamę i tatę. 

A czy zawsze jest dziecko jak jest seks? - Nie, nie zawsze. Kobieta musi mieć w sobie aktywne jajeczko. Widziałaś jak mama krwawi co miesiąc - około 2 tygodnie po takim krwawieniu jest czas, gdy może powstać dziecko. Niestety mama nie może zajść w ciążę, bo nie wszystko w środku działa jak trzeba, ale większość kobiet może.

Mamo, a czy dziecko może zajść w ciążę? - Hmm.. dopiero, gdy  ma krwawienia, wcześniej nie. A czy uważasz, że jak ma się np. 15 lat jak Daria to powinno się chodzić z chłopakami do łóżka?
Nie mamo..bo jakby był dzidziuś to kto, dałby pieniądze na jedzenie i ubrania. 

Itp., itd.. Uważam, że z dziećmi trzeba rozmawiać i rozmawiać szczerze. Nie ma, że za wcześnie - jest pytanie to musi paść mądra odpowiedź. Moje dzieci nie zdziwią się widząc czy słysząc o seksie. Będą też lepiej rozumieć siebie, swoje odczucia i ciało. Uważam, że tak trzeba. A wy co sądzicie?




Komentarze

  1. Podoba mi się Twoje podejście do tematu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też otwarcie rozmawiam z Oliwią o wszystkim. I nie było dla niej zaskoczeniem,że w wieku dziesięciu lat dostała miesiączkę. Nawet na ojca nakrzyczała że nie wie gdzie mama chowa podpaski.

      Usuń
  2. Podoba mi się Twoje podejście do tematu

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam dwóch chłopców. Jeden ma 3,5 roku, drugi prawie 2. Młodszy jeszcze nie łapie, ale starszak pyta. Rozumie różnice anatomiczne, bo sama mu o nich powiedziałam, zresztą nagość u nas w domu to nie temat tabu. Nie epatujemy, ale też się nie chowamy, wiec starszak swoje widział, i zapytał, otrzymując odpowiedź. Póki co wie ze rósł w brzuszku i został wyjęty z brzucha przez lekarza (miałam cc). Wie, czemu duże dziewczynki mają większe cycuszki (o to sam zapytał), wie ze mam co miesiąc menstruację i sam chce mi wtedy podawać z szafki podpaski. Wie, że boli mnie brzuszek i plecy i jest wtedy troskliwy. Chciałabym, żeby obaj byli świadomi, ale też wiem, że pytania i wątpliwości przyjdą naturalnie i na pewno na nie odpowiem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. aż się wzruszyłam :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty