Nie chcę mieć grzecznych dzieci

Grzeczny z definicji ze słownika to w odniesieniu do dzieci posłuszny i spokojny. Na pierwszy rzut oka wydaje się to fajne. Takie dziecko co zawsze robi co mu każemy, nie wrzeszczy, nie robi afer, zachowuje ciszę i spokój. Ale ja nie chcę, by moje dzieci takie były..

1. Posłuszne

Posłuszny - wypełniający czyjeś rozkazy, poddający się czyjemuś działaniu lub podlegający czyjejś woli.. hmmm 

Jeśli nauczę dzieci posłuszeństwa, wymuszę je karami i wojskowym stylem życia, to będzie ono posłuszne mnie...i każdej osobie, która uzna za autorytet...  Nie zawsze będziemy przy nim, kiedyś nas zabraknie..a ono będzie wykonywać polecenia kogoś innego.. My chcemy dla niego jak najlepiej..czy ten inny ktoś na pewno też tego będzie chciał?
A jeśli nie uda mu się być posłusznym? Jeśli nie wykona jakiegoś "zadania"? Jak będzie się czuło? Czy osoba posłuszna może mieć wysokie poczucie własnej wartości? Przecież zawsze jest podległa..czyli gorsza..

Nie chcę, by moje dzieci były posłuszne. Chcę, by same podejmowały dobre decyzje. Dlatego mam trudne, ale ogromnie ważne zadanie - nauczyć je odróżniać dobro od zła. I nie mam ty na myśli żadnych rozważań religijnych - to już sprawa każdego z osobna. Chodzi o to by nie krzywdzić siebie i innych oraz nie dać się skrzywdzić, ani skrzywdzić innych..
Dlatego, gdy wydaję jakieś polecenie najważniejsze w nim jest po co, dlaczego i co jeśli nie.. Pozwalam też czasem, gdy jest bezpiecznie, podjąć te niewłaściwe decyzje. I zawsze, zawsze! wówczas pozwalam ponieść konsekwencje..
Oszukiwałaś przy zadaniu i nie zrobiłaś połowy... twoja decyzja.. dostajesz pałę. 
Wygłupiasz się przy stole i nie nadążasz jeść - twoja decyzja, wszyscy idą się bawić, zostajesz sam. 
Rano robisz problemy z ubieraniem - twoja sprawa, idziesz do szkoły w piżamie... itp. itd. Takie własne doświadczenia uczą najbardziej. 
Nie wszystko można samemu przeżyć, by się nauczyć. I tu mamy przykłady wokół.. przede wszystkim w książkach. Dlatego czytamy i analizujemy.
Mamy też regulamin - napisaliśmy go razem. W zasadzie dzieci podawały zasady, a ja ubierałam je w słowa. Obowiązuje wszystkich. Wszyscy ponoszą konsekwencje adekwatne do wieku. 

Tylko umiejętność podejmowania właściwych decyzji przygotuje dzieci do życia w społeczeństwie. 

2. Spokojny

Spokojny - niedoznający i niepokazujący silnych uczuć; przebiegający bez większych emocji, umiarkowany, nierzucający się w oczy

Spokój... wielu z nas tak bardzo go pożąda, ale czy za wszelką cenę? Czy naprawdę chcemy, by nasze dzieci nie doznawały i nie pokazywały silnych uczuć i emocji? Chcielibyśmy jeśli się to tyczy gniewu czy niezadowolenia..ale to nie działa tak wybiórczo. Jeśli nie pozwolimy dziecku wyrażać uczuć i emocji negatywnych, przestanie w obawie przed naszą reakcją pokazywać, a w końcu odczuwać również te pozytywne.. będzie mu w końcu wszystko jedno..

Naszym zadaniem jest nauczyć dzieci rozpoznawać i rozumieć ich i nasze emocje, a potem nauczyć je wyrażać w sposób społecznie akceptowalny. Ale żeby móc to zrobić trzeba pozwolić na wyrażanie ich w ogóle.. 

Moje dzieci mogą się wściekać i rzucać po podłodze wrzeszcząc - bo maja prawo do złości i gniewu. Uczę je wyrażać te emocje inaczej - boksując poduszkę, tupiąc i w końcu mówiąc o tym co czują. 

Moje dzieci mogą cieszyć się pod niebiosa, wrzeszcząc, śmiejąc się głośno i skacząc jak dzikie. Uczę je wyrażać radość słowami, śmiechem, bez wrzasków, klaskaniem, pocieraniem oczu i innymi nie przeszkadzającymi otoczeniu metodami. 

Moje dzieci nie muszą być ciche i  spokojne. Mają prawo pokrzyczeć, poganiać i wyszaleć się. Uczę je, gdzie i kiedy mogą robić to do woli, a gdzie należy zachowywać się inaczej. 

Nie chcę mieć grzecznych dzieci, chcę mieć dzieci, które szanują siebie i wszystkie żywe istoty i przedmioty wokół. 

Komentarze

Popularne posty