Po co nam stwory i potwory?

Wiecie czego się boje? Boję się, że z jakiegoś powodu zabraknie mnie przy moich dzieciach.. Boję się choroby, która spowoduje, że nie będę mogła się nimi zajmować tak jak robię to teraz. Boję się, że mój mąż nie poradzi sobie z opieką nad nimi. Boję się, że przez to zmarnują się ich możliwości...

Mama miała raka piersi, ciocia też. Niby w pozostałych pokoleniach nie było. Ale się boję. Wiem jak i kiedy się badać. W sumie nie boję się, że umrę z tego powodu. Boję się, że zachoruję zanim zdołam nauczyć moje dzieci odpowiednio dużo i nie przekażę mężowi dość wiedzy i umiejętności, by umiał mnie zastąpić.. 

Boję się też bólu. Ciągle boli mnie głowa, ale do tego przywykłam. Migrena po prostu. Mama ma RZS, babcia też miała. Pewnie i mnie to czeka. Nie wiem czy będę umiała być tak silna jak mama, która choć nie ma prawie stawów w nadgarstkach nadal potrafi opiekować się mężem. Czy ja dam radę? Boję się..

Moi teściowie zginęli w wypadku jadąc na nasz ślub, Uwielbiam podróże. Często jeździmy na wycieczki. Mimo to zawsze boję się wypadku.. A najbardziej boję się, gdy mąż jedzie sam, albo jeszcze gorzej z dziećmi. Nie wiem czy zniosłabym, gdyby im się coś stało... 

Mieliście tak kiedyś, że gdy wasze dziecko było chore wstawaliście 10 razy w nocy , zupełnie bez potrzeby, by sprawdzić czy oddycha? Ja mam tak ciągle.. Tak bardzo boję się, że coś któremuś będzie, a ja nie będę mogła mu pomóc, bo mnie przy nim nie będzie...

Te potwory w mojej głowie jest czasem bardzo trudno przegonić. Wiecie dlaczego? Bo są realne. Bo mogą przyjść niespodziewanie pukając do moich drzwi, wdzierając się przez okna... Już teraz polują i atakują mój mózg jak zombi.. Walczę z nimi co dnia. Wygrywam. Bardzo pomagają mi w tym stwory i potwory...

Jak cudownie jest uciec do świata czarów! Spotkać strzygę, wampira czy wilkołaka! Stoczyć wirtualny bój ze złym magiem i uleczyć się mandragorą. Wspaniale jest zaprzyjaźnić się z olbrzymem czy smokiem, albo poprosić dobrą wróżkę o pomoc. Czasem czytając książkę moja wyobraźnia potrafi spłatać mi niezłego figla i przyspieszyć akcję serca ponad 120...  A dobrze zrobiony straszny film powoduje jeżenie się włosów na głowie czy gęsią skórkę. 

I wszytko to jest takie cudowne! Wiecie dlaczego? Bo film można wyłączyć, a książkę odłożyć. W swojej wyobraźni można pokonać każdego takiego potwora. Ba można go oswoić! Można go obśmiać! Jak bogina zmieniającego się w nasz największy koszmar można walnąć zaklęciem Ridiculus i zabić śmiechem.. 

A dzieci? Jak nauczyć je rozumieć strach? Jak pokazać im co zrobić, by z nim wygrać? Gdybym przekazała im moje prawdziwe koszmary, mogłyby tego nie znieść... Dlatego niech boją się słuchając o potworach, czy oglądając rozmaite straszne stwory... A potem niech je sobie oswoją i się z nimi zaprzyjaźnią przebierając się za nie i śmiejąc się z siebie nawzajem.

Dlatego dzięki Bogu za takie okazje jak Halloween! Tak Bogu - on zna nas najlepiej i jestem pewna, że wie, że nie ma to nic wspólnego z kultem zła czy szatana. Wręcz przeciwnie! Bo co bardziej może zniechęcić złe moce niż radość i siła jaką dać może tylko wygrana z mniejszym lub większym strachem?
 Bójcie się i bawcie na zdrowie!

Komentarze

Popularne posty