Sylwester z dziećmi, czy bez dzieci?


W tym roku wyboru nie miałam, bo trzeba było pracować.. Taki zawód, taki los. Ale pewno wielu z Was zastanawiało się kiedyś czy da się "już" wyjść na imprezę sylwestrową bez dzieci.. Myślę, że sprawę trzeba przemyśleć z wyprzedzeniem i podjąć decyzję biorąc pod uwagę następujące kwestie:


1. Mamy prawo świetnie się bawić w sylwestra


2. Nasze dzieci mają prawo świetnie się bawić w sylwestra


3. Nasi rodzice mają prawo świetnie się bawić w sylwestra



I co teraz? Zastanówmy się najpierw co najlepsze będzie dla nas. Bo jeśli po wyjściu na bal będziemy co 20 min dzwonić do domu z pytaniem "czy wszystko dobrze" to lepiej nie wychodźmy nigdzie.. Podobnie jeśli mamy tęsknić za dziećmi w stopniu utrudniającym dobrą zabawę. Nie wychodźmy też jeśli wcale nie mamy ochoty - to że znajomi chcą się z nami bawić, nie znaczy, że i my tego chcemy... 


Teraz co do dzieci.. Jeśli wasze dziecko nie jest przyzwyczajone do pozostawania bez was w nocy i w takiej sytuacji będzie płakać i bać się.. to chyba sami wiecie, że nie możecie nigdzie się wybierać. Trzeba dzieci na to przygotować.. pozostawić wieczorem na chwilę, potem godzinę, potem na noc z potencjalnym opiekunem.. Poza tym dzieci też kochają świętować! Zastanówmy się czy i jakie atrakcje możemy dla nich przygotować i znajdźmy opiekuna, który zapewni im dobrą zabawę. Dlaczego my mamy się bawić, a dla nich ma to być "zwykły" dzień? 


Dziadkowie.. kto ma ich blisko wie na pewno, jaka jest z nich niezwykłą podpora i pomoc (no wiadomo są i tacy, co nie pomagają, ale to rzadkość). W związku z tym musimy pamiętać, że oni nie mają żadnego obowiązku zajmować się wnukami, zwłaszcza w taki dzień jak sylwester! Nie możemy brać za pewnik, że zajmą się dziećmi! Ba ja nawet, bym ich o to nie prosiła.. przynajmniej nie wprost. Uważam, że można kilka miesięcy przed imprezą wspomnieć rodzicom, że chcielibyście wybrać się w tym roku na bal, żeby pielęgnować waszą miłość... Jeśli babcie/dziadek z entuzjazmem oznajmi, że to świetnie i on/ona/oni chętnie spędzą ten dzień z dziećmi to super! Ale i tak kilka tygodni przed upewniłabym się, czy aby nie będzie to dla nich problem. 


No i pytanie czy dziadkowie sobie poradzą z imprezą? Czy zapewnią dzieciom dobrą zabawę? Pewnie większość tak, ale może akurat wasi rodzice nie lubią tańców, muzyki i balonów - a wasze dzieci je uwielbiają (albo na odwrót)...


To jakie mamy rozwiązania? 


Pójść na bal, zostawić dzieci z opiekunką/dziadkami.My chcemy iść, bawimy się świetnie i nie wydzwaniamy do domu - dom zadzwoni jeśli będzie potrzeba. Dzieci mają opiekuna/kę/ów chętnych do zajmowania się nimi (niezależnie czy z dobrej woli czy za dobre wynagrodzenie) i nastawionych rozrywkowo. Mają dobre przekąski (raz mogą być nawet niezdrowe;)), mają to co lubią - moje np. balony, popcorn, dziewczyny puchate spódnice, serpentyny, muzykę itp. i obowiązkowo "szampon (an)" dla dzieci! Idą spać jak się zmęczą - moje o 22;).. 


Bardzo fajną opcją jest impreza "wielorodzinna". Znajomi z dziećmi "jednoczą się" w domu, w którym jest najwięcej miejsca. Każdy przynosi "coś dobrego". Dzieci bawią się w większym gronie, a i rodzice mają fajnie. Trzeba wyznaczyć jednego dorosłego, który będzie całkiem trzeźwy, a reszta może popijać co lubi - oczywiście wiadomo, że przy dzieciach nie przesadzamy, bo nigdy nie wiadomo co może się stać..  Zabawa taka ma trochę minusów (hałas jaki robi banda maluchów i bałagan do posprzątania na drugi dzień), ale i wiele plusów - widzimy się z bliskimi nam ludźmi, możemy się razem pośmiać i pokrzyczeć do siebie... A gdy dzieci "padną" mamy czas tylko dla siebie - na ciche rozmowy o wszystkim co nam przyjdzie do głowy. Osobiście bardzo lubię takie rozwiązania. 

Opcja nr 3 rodzinna impreza. Jesteśmy tylko my i dzieci. Zróbmy wszystko, by bawić się świetnie, by i dzieci i my zapamiętaliśmy ten dzień/noc na długo! Zróbmy nasze ulubione przekąski. Przygotujmy je razem! Razem ustrójmy pokój "imprezowy" - zróbmy osłonę z lampę z bibuły, balony w brokacie, serpentyny itp. Ubierzmy się imprezowo! Szalenie! W stylu disco, albo odwrotnie metalowym - byle nie tak jak zwykle..  Przygotujmy muzykę, którą wszyscy lubią. Potańczmy! Poskaczmy, poturlajmy się! Nikt nie widzi.. możemy sami być jak dzieci! Żeby nie było nudno (tańce i hulanki mogą dzieci jednak znudzić) przygotujmy jakąś bajkę, która i nam przyjemność sprawi.. Zróbmy konkursy, w których z pewnością ubrudzimy się bitą śmietaną, albo skończymy z makijażem jak z "Pytania na śniadanie"! A potem jak już się zmęczą.. zanieśmy je do łóżka, zdejmijmy tylko falbanki, żeby nic nie gniotło... a sami... no wiecie co robić sami... gdy dzieci śpią.. mocno jak nigdy, zmęczone i szczęśliwe.. 


Jakiej wersji nie wybierzecie, najważniejsze jest jedno - żeby wszyscy dobrze się bawili i cieszyli z tego, że już jutro będziecie mogli tak normalnie, codziennie i cudownie być razem!




Komentarze

Popularne posty