Z drugiej strony lustra - dziecko w szpitalu







Iza 32l. - pobudka 4:30, dzieci jeszcze śpią, mogę tylko na nie popatrzeć. Szybka kawa, płatki i jadę. O 7 zaczyna zmianę, trzeba być 20 min wcześniej, żeby się przebrać i ogarnąć, a blisko nie jest. Gdy stoję w korku zastanawiam się, czy Franek zdąży na czas.. jak każdy facet ma problemy z wstawaniem, a pracy o poranku ogrom. Wszystko przygotowałam..ale i tak musi podgrzać mleko Zosi, a bliźniakom zrobić śniadanie. Wszystkie ubrać i zawieźć do żłobka i przedszkola.. 


Piotrek 45l. - 5:30, chyba nigdy się nie przyzwyczaję do wczesnego wstawania, dziś doba, młody ma zawody pływackie... tak chciałem pójść, być z nim.. i nie mogę, bo kumpel ma niemowlaka w szpitalu - zapalenie płuc, musiałem zastąpić.. I jeszcze 4 zabiegi... a potem SOR do ran ech... Jutro trzeba będzie jakoś z młodym poświętować.. niezależnie od wyniku..


Emilia l.29 - nie śpię już od 3.. pierwszy dyżur... byłam dobra na studiach, 2 lata specjalizacji za mną, a wydaje mi się, że nic nie wiem.. Najgorsze, że trzeba zostawić Miję.. Ma tylko rok i 4 m-ce. Dłużej nie mogłam nie dyżurować.. muszę mieć 3 dyżury w miesiącu do specjalizacji.. Dobrze, że przyjdzie moja mama na noc.. inaczej nie wiem, czy Darek, by sobie poradził. Stara się i jest świetnym tatą, ale wczoraj miał taki ciężki dyżur.. zawał, za zawałem.. i dwie reanimacje.. ech


Iza - przyjęcia.. jak ja tego nie lubię.. Muszę patrzeć na te przestraszone małe twarzyczki i wiedzieć, że cokolwiek nie powiem, zaraz zadam im ból. Muszę założyć im wenflony.. Ale niestety to konieczne.. nigdy nie wiadomo co się stanie. Pamiętam tę małą Krysię. Przyjmowana do obserwacji z podejrzeniem zapalenia płuc, jakieś 1,5 roku. Mama nie chciała wenflonu, bo wszystkie leki doktor zlecił doustnie.. 2 godziny później zaczęła się dusić.. miała zapadnięte żyły i nikt nie mógł się wkłuć... trwało to chyba za 20 min.. Mała wylądowała na intensywnej terapii we wstrząsie septycznym - bakterie przeszły do płuc i wywiązała się sepsa.. Wyszła z tego Bogu dzięki, ale przez prawie tydzień balansowała na krawędzi.. A może, gdyby dostała płyny i leki wcześniej, nie doszłoby do tego.. Zawsze zakładamy wkłucia.. nawet jeśli musimy błagać rodziców o zgodę. Kilka minut cierpienia, ale większe bezpieczeństwo przez długi czas..


Piotrek - Przywieźli 14 latka z wypadku - Boże to mógłby być mój syn. Skoczył do rzeki na główkę.. było za płytko.. Zapłakana matka pyta co będzie.. A co ja mam jej do cholery powiedzieć? Tak bardzo chciałbym móc powiedzieć, że umiem mu pomóc.. że będzie jeszcze chodził, pływał.. Złamanie C4.. kręgosłup szyjny.. porażenie 4 kończyn. Kręgosłup zoperuję, usunę odłamki z kanału kręgowe.. ale uszkodzenia rdzenia nie da się naprawić.. Nigdy już nie wstanie, nie podniesie ręki, nie będzie trzymał moczu i stolca.. ba, może mieć nawet problemy z oddychaniem... Taki młody... Musze porozmawiać z Bartkiem.. On też miewa takie pomysły.. muszę go ostrzec..uratować. Ale tego chłopca nie mogę.. i muszę powiedzieć o tym matce.. Tak bardzo nie chcę.. tak bardzo chciałbym być w domu.. i z młodym na pływalni.. nie musieć przez to przechodzić.. Pracuję już tyle lat, powinienem być zimny jak lód.. ale nie umiem.. zawsze cierpię, gdy nie mogę pomóc..


Emilia - na razie idzie gładko.., tylko proste infekcje i bóle brzuszka, kolejny pacjent. Jejku jaka maleńka.. 3 tygodnie.. Od wczoraj gorączka i kaszel. Jaka ona rozpalona! 40oC! Tylko spokojnie, wkłucie i ibuprofen. Brzuszek bardzo wzdęty i bolesny. Kiedy był ostatni stolec? Rano i była jakiś dziwny.. W pieluszce krew.. Jestem przerażona.. w głowie pustka. Chirurg, potrzebny chirurg.. nie ma operuje.. Co robić?  Nie wiem, nie wiem... Zaraz uspokój się. Miałaś z chirurgii 5. Pomyśl! To, że robisz speckę z pediatrii nie może oznaczać, że zapominasz o chirurgii. Wiem! Wgłobienie! Trzeba dzwonić po drugi zespół chirurgów. Ocalić to maleństwo..


Iza - Matka tej 12 latki z trójki znów narzeka... a córka jest tylko na rutynowych badaniach. Tak wiem, że nie ma gdzie spać.. ale jej dziecko może już chyba zostać samo.. tylko, że ona nam nie ufa.. uważa, że zrobimy krzywdę jej córce.. To takie przykre, jak człowiek się stara, a traktują go jakby była najgorszy.. Mamy małe pokoje, a pacjentów mnóstwo.. Nie zmieszczą się łóżka dla rodziców.. są tylko rozkładane nieco fotele.. Ale co my personel możemy na to poradzić? Wszyscy narzekają.. Że nie ma jedzenia dla rodziców - ledwo pieniędzy starcza na leki dla dzieci! Że łazienki dla nich nie ma oddzielnej, a te dla dzieci nie są zamykane.. Nie mogą być zamykane! Kiedyś były.. mały Krzyś z cukrzycą uciekł tam i zamkną się od środka. Nie chciał kolejnej dawki insuliny. Drzwi się zacięły i nie dało ich się otworzyć od zewnątrz.. wezwano konserwatora, ale nie miał odpowiedniego sprzętu. Posłano po ślusarza. Chłopiec przestał się odzywać.. przez szparę w drzwiach widzieliśmy, że stracił przytomność. Próbowaliśmy wyważyć drzwi, ale były stare i solidne.. Ślusarz przybył tak szybko jak mógł.. rozwiercił zamek..ale Krzyś już nie żył.. Wtedy zrobiono remont łazienek i wstawiono te kabiny o cienkich ściankach i drzwiach, bez zamknięcia.. dla życia..


Piotrek - wracam po zabiegu.. kolejka pod gabinetem. Wszyscy patrzą na mnie jakbym zrobił coś złego. Słyszę szmery, ze ile mają czekać.. Uważają, ze ich olewam.. Nic ich nie obchodzi, że właśnie uratowałem życie.. Operowałem 5 latkę, która połknęła kilka szpilek.. Większość wbiła się tylko w przełyk i mogłem je usunąć endoskopowo.. ale mała miała pecha. Dwie zlepione ze sobą szpilki przebiły ścianę przełyku i wbiły się w aortę.. nie mogłem ich po prostu wyjąć, bo wystąpiłby krwotok.. Musiałem operować.. To było trudne i trwało długo..ale mała będzie zdrowa! A wy wszyscy gniewacie się na mnie i przeklinacie mnie.. Tak wiem, ze wasze dzieci też są chore.. wiem, że i im muszę pomóc.. ale są w dobrym stanie. Obejrzała je pielęgniarka. W razie czego w gabinecie obok jest pediatra i może zareagować "jakby co".. Tak wielu z was jest tu niepotrzebnie.. z zadrapaniem, siniakiem, guzem, zaparciem, po nieodpowiednim mleku.. Rozumiem was.. martwicie się.. to wasze dzieci..  O SMS. Młody wygrał zawody! Tak się cieszę! Tak chciałbym go uściskać.. ale muszę poczekać do jutra.. w sumie do dzisiaj.. jest pierwsza w nocy.. Następny pacjent..


Emilia - Uff... jest coraz lepiej. Nerwy mijają, więc i myślę jaśniej. Nauczyłam się też, że zawsze mogę zadzwonić na oddział, albo zapukać do chirurga i poprosić o pomoc. Jest super! Kocham swoją pracę! Jest pierwsza w nocy, a pod drzwiami jeszcze kilku pacjentów, ale nie szkodzi.. dam radę.. Szkoda, że nie będzie jak odespać.. ale jakoś sobie poradzę.. Dzwoni Darek! O Boże! O tej porze... coś się stało! Tak? Mia ma gorączkę.. 39.3.. dał paracetamol godzinę temu i nic.. Daj ibuprofen.. i chłodny okład na czoło.. Rozłączył się.. Czekam..  Muszę tam iść! To moja mała córeczka! Muszę być przy niej! Pomóc.. Nie mogę.. nikt mnie teraz nie zmieni... a pod drzwiami jeszcze kilkoro dzieci.. może tez z gorączką.. może z jakąś ciężką chorobą.. Boże, niech spadnie.. Dzwoni Darek.. spadła.. 37,5.. Uff.. jeszcze kilka godzin i będę z nimi..




Wszystkie wymienione przeze mnie postacie i sytuacje są zmyślone. Ale stworzyłam te historie na podstawie moich doświadczeń i obserwacji ze studiów, staży i rozmów z kolegami.. Kiedyś myślałam o chirurgii dziecięcej..ale jakoś obawiałam się, że będzie to dla mnie za trudne. Dziś jestem w pracy 24 godziny.. zaopatruję tych co się połamali, bo ślisko.. Często tych co zrobili sobie krzywdę z głupoty lub przez alkohol. Bardzo chciałabym być w domu.. ale jestem tu dla WAS. Ktoś musi. Wybrałam ten zawód i jestem z tego dumna i zaangażowana. Ale też serce wyrywa mi się z klatki, gdy dzieci są chore.. a ja tu.. 
Często jesteśmy zmęczeni, sfrustrowani bezradnością wobec wielu chorób, wobec śmierci.. Chcielibyśmy pomóc wszystkim i wszystkich uratować.. Chwielibyśmy móc zawsze powiedzieć "wszystko będzie dobrze".. 
Tak wiemy, że warunki w naszych szpitalach nie są najlepsze, ale są coraz lepsze.. Nie narzekajcie na nie przy nas.. bo to nie nasza wina .. i nic nie możemy na to poradzić..
Tak możecie spotkać złego lekarza czy pielęgniarkę, niedouczonych, aroganckich, po prostu głupich..
Tak samo jak nauczyciela, księdza, sklepikarza, przedszkolankę czy sprzątaczkę.. Jesteśmy ludźmi.. jesteśmy różni.. czujemy..
Większość z nas zrobi wszystko, by wam pomóc.. Ufajcie nam... nie patrzcie podejrzliwie.. pytajcie, ale nie dręczcie.. To nie jest łatwa praca.. 


Na koniec wszystkim Wam z całego serca życzę zdrowia dla was i waszych pociech! I wcale się nie boję, że zabraknie dla mnie pracy;) Buziaki!









Komentarze

  1. Heh.. niestety najłatwiej jest narzekać..
    Co jeszcze w dodatku jest podsycane przez media. Rozglaszanie i rozdrapywanie powikłań i niepowodzeń a jak mało jest informacji o pomocy ludziom i niesieniu zdrowia...
    Heh w dziwnym świecie żyjemy. Ludziom się w głowach poprzewracało. Życzę dużo sił w pracy zawodowej. I dobrych pacjentów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Heh.. niestety najłatwiej jest narzekać..
    Co jeszcze w dodatku jest podsycane przez media. Rozglaszanie i rozdrapywanie powikłań i niepowodzeń a jak mało jest informacji o pomocy ludziom i niesieniu zdrowia...
    Heh w dziwnym świecie żyjemy. Ludziom się w głowach poprzewracało. Życzę dużo sił w pracy zawodowej. I dobrych pacjentów :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty