Sam na sam - dzisiaj czas dla ciebie mam!

Staramy się spędzać z naszymi dziećmi jak najwięcej czasu. Często razem podróżujemy, zwiedzamy, spacerujemy. Chodzimy na base, do kina i do parku. Biegamy, jeździmy na sankach czy rowerach. Razem czytamy, gramy w gry. Razem siadamy do stołu, gdy robią zadania, by mogły poprosić o pomoc w razie potrzeby i wzajemnie się motywowały do pracy. Tak, rodzinnie spędzony czas jest bardzo ważny. Ale jest coś równie istotnego, a może nawet bardziej.. Czas sam na sam - dziecko i rodzic. 

Pisałam w okolicach Bożego Narodzenia, że poświęcony dziecku czas jest dla niego najlepszym prezentem. W okresie poświątecznym realizowaliśmy nasze prezenty dla dzieci krok po kroku. Nie przyszło mi nawet do głowy, że będzie to dla nich tak niezwykłym przeżyciem. W codziennym życiu staram się, by każde dziecko mogło mieć choć przez parę chwil któreś z nas na wyłączność, ale wspólne wyjście to zupełnie co innego..

Asia

Tata zabrał Asię na łyżwy. Były ferie i podrzuciłam ją do pracy męża w drodze powrotnej z półkolonii. Spędzili razem godzinę + podróż do domu z lodowiska. Tata uczył ją zakładać łyżwy i potem utrzymywać się na nich i jeździć. Kiedy wrócili oboje byli bardzo zadowoleni. Tata chwalił Asię, że dobrze sobie radziła, a one była zachwycona. Z przejęciem opowiadała, że tata najpierw ją trzymał, a potem udawało się już bez trzymania. O tym, że gdy go słuchała to szło jej coraz lepiej.

Ja zabrałam ją do SPA na masaż czekoladowy. Była pierwszy raz w takim miejscu i wszystko ją interesowało. Trochę się bała samego masażu, ale gdy żartowałam, że będę musiała ją potem wylizać;) od razu się rozluźniła i była zadowolona. Wygłupiałyśmy się razem i gadałyśmy o wszystkim. Gdy kolejnego dnia wracała ze szkoły mówiła, że koleżanki jej nie uwierzyły, że była na masażu i to tylko z mamą. 

Zuzia

Przyjaciółka Zuzi z Rodzinnego Domu Dziecka (lat 23:) - chyba, jak przesadziłam to zainteresowana przepraszam;)) nie dawno urodziła synka. Zuzia uwielbia dzidziusie. Zabrałam ją więc na zakupy dla dzidziusia:). Dostała trochę pieniędzy i mogła wybierać co tylko jej się podobało, a ja wyszukiwałam tylko właściwy rozmiar. Dyskutowałyśmy o tym co wybierała, pytałam co się w danej rzeczy podoba i jak myśli co by do tego pasowało. Gdy wracałyśmy z dumą niosła swoją torbę z zakupami, a potem wręczyła ją przyjaciółce, gdy się spotkaliśmy.

Z tatą Zuzia poszła do muzeum okrętów. Mogli tam razem posterować łódkami w basenie z wodą, zobaczyć wnętrze statku czy morskie głębiny. Jest to muzeum interaktywne, więc bardzo atrakcyjne dla dzieci. Po powrocie mówiła, że nie może się doczekać, by znów pójść z tatą do muzeum..

Ali

Ali kocha samochody. Dlatego tata poszedł z nim do salonu samochodowego. Tam nareszcie mógł siadać za kierownicą, przyciskać wszystkie guziczki, zaglądać do bagażników i pod maskę i co najważniejsze dotykać kół - na co nigdy mu się nie pozwala (bo brudne);)). Tata pokazał mu, gdzie się wciska gaz, hamulec i sprzęgło. Gdzie jest skrzynia biegów, a gdzie silnik. Mały był zachwycony. Jego relacja z tatą bardzo zyskała. Jest ona dość trudna, bo mój mąż pomimo tego, że mały obecnie gada jak nakręcony i rozwija się znakomicie, nadal nie pozbył się "czujności" i szukania problemów w jego zachowaniu. Kocha synka bardzo, ale nadal martwi się o niego i szuka przysłowiowej "dziury w całym".. Po tym ich wspólnym wyjściu jednak widać poprawę. Mąż zaczyna zauważać niezwykłe postępy Aleksa, jego wiedzę i zdolności logicznego myślenia. Wcześniej nie chciał mi wierzyć, jak mówiłam, że Ali powiedział lub zrobił coś mądrego.

Ja byłam za Alim "na kulkach". A właściwie najpierw na lunchu, bo zabrałam go z przedszkola przed obiadem. Jako, że jedliśmy w restauracji przy małym dwuosobowym stoliku, żartowałam, że to randka - co mały natychmiast podchwycił i potem w domu z przejęciem opowiadał, że był z mamą na randce:). Potem poszliśmy na wewnętrzny plac zabaw i razem łaziliśmy po wszystkich jego poziomach, pływaliśmy w kulkach, zjeżdżaliśmy ze zjeżdżalni, strzelaliśmy wodnym pistoletem do potworów i skakaliśmy na trampolinie. W domu Ali chwalił się dziewczynkom, że był z mamą na kulkach i ona się z nim bawiła! Tylko z nim!

Gdy po kilku dniach od ostatniej "wyprawy" pytałam dzieci czy im się podobało i czy chcą, byśmy takie wyjścia sam na sam organizowali częściej wszystkie jednogłośnie stwierdziły, że tak, bo to jest super. Zapytałam więc co jest w tym takie fajne? 
Asia powiedziała, że jest inaczej niż zawsze, Zuzia, że wtedy mamy czas tylko dla siebie nawzajem, a Ali, że jak idzie sam z mamą lub tatą to jest taki kochany....

Postanowiliśmy organizować takie sam na sam rodzic/dziecko raz na kwartał (6 wyjść trudno częściej zmieścić).  Myślę, że jest to nam wszystkim bardzo potrzebne. Wtedy jesteśmy wtedy tylko dla siebie. Możemy lepiej się poznać i jeszcze bardziej pokochać. Postarajcie się i Wy znaleźć czas na takie przedsięwzięcia, a zobaczycie, ze wasza relacja z dziećmi zyska, a i wy poczujecie się lepiej jako rodzice!

Bo nie ma większego prezentu dla dziecka niż nasz czas i większego prezentu dla nas jak jego szczęście!



Komentarze

  1. Jestem na tak. Też uważam, że czas sam na sam z rodzicem jest ważny i staram się tak planować tydzień, by go znaleźć. Piękny wpis.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny post, i na pewno nie jednemu pomoże :) też bym chciała kiedyś być taką fajną mama jak moja mama, jak pani, która syn będzie się chwalił :)
    To prawda, że chwilę spędzone sam na sam z dzieckiem są magiczne i nikt nam ich nie zabierze, a najpiękniejsze co w życiu możemy robić, to tworzyć ciekawa historie i miłe wspomnienia :)
    Ps. Przyjaciółka Zuzi ma 22 lata w tym roku, ale mentalnie czuje się o wiele starsza :)
    Pozdrowienia dla całej rodziny i już z niecierpliwością czekam na następny post.
    Marta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana:) Już jesteś wspaniałą mamą!

      Usuń
    2. Dziękuję kochana:) Już jesteś wspaniałą mamą!

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty