Przestań! Przecież nic się nie stało!


Szkoła, klasy zero, odbieram Zuzkę wczesnym popołudniem. W szatni płacze mała dziewczynka. Babcia zwraca się do niej ostrym tonem: Nie maż się! Przecież mama powiedziała Ci, że przywiezie ci później wszytko! Masz tu soczek to jakoś wytrzymasz! To tylko zerówka nic się nie stanie jak przez chwilę nie będziesz mieć piórnika!  Ja muszę iść robić obiad, więc przestań beczeć i idź do klasy...  Zrobiło mi się smutno.. Powiedziałam do Zuzi: A pamiętasz jak ty zapomniałaś kapci do szkoły? I musiałaś chodzić w skarpetkach cały dzień? Też było ci smutno na początku i dobrze, przecież smutek to coś normalnego. - Babcia zostawiła wnuczkę i wyszła. Zuzka jak to Zuzka pobiegła uściskać koleżankę. A mnie "oświeciło" - wyjęłam z piórnika Zuzy ołówek z gumką i 5 podstawowych kolorów kredek i podałam małej mówiąc" Zuzia idzie już do domu to ci pożyczy, potem odłóż po prostu na jej półkę w szatni. Dziewczynka rozpromieniła się, podziękowała i pobiegła szczęśliwa do klasy. 

Jeszcze nie wyszłyśmy, gdy do szatni wparowała mama z naburmuszoną dziewczynką z klasy Zuzy. Mała zła i smutna jednocześnie mówi do matki: Bawiłam się z Ania i Zosią i tak bardzo chciałam zostać jeszcze chwilę.. Matka na to: Przestań! Co za fanaberie! Ja muszę jeszcze jechać w 4 miejsca! Nie marudź i się ubieraj!...Wyszłyśmy..

Pojechałyśmy po Asię. 8 latka rozpacza, bo dostała C z kartkówki. Ojciec mówi poirytowany: Chciałbym mieć tylko takie problemy!

 Na placu zabaw mały chłopiec płacze, bo samochodzik wpadł mu w błoto i jest cały brudny. Matka mówi: Przestań! Przecież nic się nie stało! To tylko autko! Umyje się! No nie bądź beksa, ludzi patrzą..

Tak zapomniany plecak, konieczność przerwania zabawy, zła ocena, brudna zabawka.. to nie są problemy. To my dorośli je mamy! Musimy wszystko ogarnąć - prace, dom, dzieci, siebie! A tu ciągle pod górkę! 

Hmm.. Drogi dorosły zastanów się teraz uważni nad sobą. Czy naprawdę wszystkie twoje kłopoty są takie różna od tych dziecięcych?

Zdarza mi się czegoś zapomnieć.. Np. komórki. Czuję się wtedy jak bez ręki. Poirytowania i rozdrażniona. A ty jak się czujesz, gdy zapomnisz czegoś ważnego?

Ostatnio musiałam zostać w pracy na dyżurze, którego nie planowałam. A miałam spędzić ten słoneczny dzień bawiąc się z dziećmi w ogrodzi i popijając kawę mrożoną..  Oj nie byłam zadowolona.. 

A te momenty, gdy w pracy coś nie wyjdzie na 100%? Gdy się staramy, a potem ktoś powie no cóż mogło być lepiej albo wytknie niedociągnięcie? Miło Wam wtedy?

A jak wam coś kapnęło na ulubiony ciuch albo telefon czy torebka wpadły w błoto to nie byliście rozgniewani? 

Ale to nasze dorosłe życie jest trudne i nasze problemy są dla każdego problemami! Nie przejmujemy się rzeczami, które są drobiazgami. Czyżby? Prosty przykład z dziedziny wychowywania dzieci.. Wiele matek w Internecie utyskuje nad problemem sprzątania po dzieciach, bo one same nie chcą sprzątać. Ja osobiście nie rozumiem, w czym jest problem i go nie mam. Po prostu nie sprzątam po dzieciach, a jeśli już to tylko do kosza na śmieci.. (Raz mi się zdarzyło zabawki tak pozbyć i już nikt nie ma problemu ze sprzątaniem). Czy powinnam takiej skarżącej się mamie powiedzieć: Przestań! To nie jest problem!

Ktoś, kto nie ma dzieci nie rozumie problemów tych, co je mają i odwrotnie. Bogaty nie kuma kłopotów biednego, a biedny uważa, że bogaty problemów nie ma. A prawda jest tylko jedna. 

Każdy ma swoje problemy. Problemy każdego są ważne dla niego. Nie wolno nam ich bagatelizować!
Powiecie, ze my dorośli nie robimy histerii i płaczemy z tych naszych błahych powodów.. No nie wiem jak byście zareagowali, gdyby ktoś powiedział wam, że "nic się nie stało, a on ma większe problemy".  Powiem wam jak ja ogarniam takie sytuacje. Przede wszystkim staram się postawić w miejscu dziecka i poczuć jego kłopot. Gdy Zuzia zapomniała butów i musiała biegać w skarpetach też zrzedła jej mina. Ale powiedziałam, że rozumiem, że nie jest to miła dla niej sytuacja, ale niestety na tu i teraz nie jesteśmy w stanie rozwiązać tego problemu. Zapytałam, co możemy zrobić, by tak już się więcej nie stało. Odpowiedziała, że będzie zawsze kłaść worek z kapciami na butach to nie zapomni..  

Kiedy wczoraj Ali złościł się, że nie chce jeszcze iść spać, bo chce się bawić powiedziałam, że rozumiem, że jest rozczarowany i niezadowolony, że jest już tak późno. Pokazałam mu na zegarze, która jest godzina i wytłumaczyłam, że w czasie snu nie tylko nabiera się sił na następny dzień, ale tez się rośnie. Poszedł spać bez problemu. 

Gdy moje dzieci płaczą, bo jakaś ich rzecz uległa zniszczeniu nie mówię, że nic się nie stało! Wręcz przeciwnie! Mówię, ze jest mi bardzo przykro, że ta rzecz się zniszczyła i teraz nadaje się tylko do wyrzucenia. Tak już niestety jest, że zabawki czasem się psują, kartki drą, a pluszaki rozrywają. Jeszcze nigdy żadne dziecko nie nasilało swojej reakcji, zawsze moje zrozumienie dla ich emocji i problemu je wyciszało.

Nam też przecież miło jest usłyszeć, że ktoś rozumie, co czujemy i rozumie, że nasz problem nawet ten najmniejszy jest ważny. Dla naszych dzieci ten akurat kłopot jest najważniejszy w ich dziecięcym świecie i nie wolno nam traktować go jak nieistotnego, bo sprawiamy wówczas, że nasze dziecko czuje się nieistotne... Tak wiem, że to wszystko wymaga cierpliwości, wysiłku i czasu, ale warto! Przecież chcemy wychować nasze dzieci na szczęśliwych ludzi, którzy nie boją się mówić o swoich problemach i wyrażać swoich emocji. I tylko my możemy im pomóc to osiągnąć. 



Komentarze

Popularne posty