Tatuś ukochany


Tatuś nasz ukochany wrócił! - tak zwykle woła Ali, kiedy mój mąż wraca z pracy. Zuzia też pędzi się przytulić krzycząc "Tata, tata".  Asia, jako "za stara" na takie akcje, podchodzi powoli jak dama, ale potem nie może się już powstrzymać i najgłośniej krzyczy "opa" - po dzidziusiowemu "na ręce". 

Skąd się bierze taka wylewność? Przecież to ja zrobiłam im pyszne śniadanie, spakowałam drugie. Wyszukałam fajne ciuchy, uczesałam włosy w wymyślne fryzury. Objechałam pół miasta, by podbierać je jak najwcześniej ze szkół i przedszkola. Zrobiłam pyszny koktajl. Szykuję smakowity obiad. Dałam chrupkę. Pomogłam odwiązać supeł. Doradziłam w lekcjach. Zagrałam w grę. Przeczytałam bajkę. Czy to nie mnie należą się te wszystkie tulenia i ciepłe słowa? 

Ależ oczywiście! I wiem doskonale, że to wszystko dostanę, gdy tylko wrócę z pracy, jako druga. 

A czemu się tak dzieje? Bo dzieci kochają mamę i tatę, za to, że są. Nie za nowe zabawki, słodycze czy nawet podarowany czas. Tylko po prostu za to, że jesteśmy. Za to, że budzą się rano i zasypiają wieczorem z poczuciem, że mama i tata kochają ich i są dla nich. 

I tak samo, gdy jestem na dyżurze, mój mąż karmi, doradza, zabawia, opiekuje się, ale to mnie witają radosne okrzyki. Tacy już jesteśmy, my ludzie, że więcej entuzjazmu mamy dla tego, czego nam brakuje. 

Ale cóż z tego wynika? Drodzy ojcowie, dziś Wasze święto i jak z tej okazji życzę Wam, żebyście zawsze byli dla swoich dzieci. I nie ważne, jaki macie w domu podział obowiązków. Czy robicie wszystko po równo, czy też większość jest na głowie jednego rodzica. To sprawa między mężem i żoną (partnerami) i to wy musicie się w tej kwestii dogadać. Nie jest nawet ważne, czy razem mieszkacie. Istotą rzeczy jest to, by wasze dzieci mogły Was kochać, za to, że jesteście w ich życiu. Wierzcie mi, że nigdy nie spotka Was więcej coś tak wspaniałego jak miłość dziecka. 

A Wy mamy pamiętajcie, żeby zrobić wszystko, co w Waszej mocy, by wasze dzieci mogły, co roku świętować dzień ojca razem ze swoimi "tatami".  Bo tego właśnie potrzebują i same czujecie to najlepiej.

Jest mi bardzo smutno, gdy słyszę, gdy ludzie po rozstaniu traktują dzieci jak kartę przetargową, albo sposób na dokuczenie temu drugiemu. Nie rozumiem też tych ojców (i matek), którzy odchodząc, znikają z życia kochających ich córeczek i synków. Jesteśmy przecież dorośli, a zachowujemy się czasem jak dzieci, zapominając, że dając im życie staliśmy się, chcąc nie chcąc, za nie odpowiedzialni. 

Czytałam kilka postów w sieci o tym, „po co jest tata". Były zabawne, pełne ciepła i szacunku. Za to komentarze pod nimi już nie koniecznie. Byli tacy, co twierdzili, że taty wcale nie trzeba. Tacy, którzy pisali, że tylko po to by zarabiał. Inni, że do zabawy i pozwalania na to, na co mama nie pozwala. Nikt nie wpadł na to, że tata jest po to, by go mieć i móc kochać..

Drodzy tatusiowie, którzy jesteście dla swoich dzieci, dziękuję Wam za to i życzę, by dzieci i mamy były zawsze z Was dumne. 

Mężu, tak trudno było Ci na początku nauczyć się bycia rodzicem i dziś często nie jest Ci łatwo, ale jestem z Ciebie dumna, bo zawsze jesteś dla naszych dzieci i starasz się ciągle na nowo być coraz lepszym tatom. 

Tato, dziękuję Ci, że jesteś. 

Komentarze

Popularne posty