Mokry koszmar starszaka


W weekend spotkaliśmy się z kolegami z kursu adopcyjnego i ich wspaniałymi dziećmi. Rozmawialiśmy o wszelkich cudownościach i problemach rodzicielskich. Podniesiono też kwestię moczenia nocnego u dzieci powyżej 5 go roku życia - przypominam, że do tego czasu jest to normą. Problem ten dotyczy wielu dzieci adoptowanych, ze względu na ich historię, przejścia i problemy emocjonalne. Jednak znam też niemało dzieci z dobrych, ciepłych i kochających domów biologicznych, u których ten problem wystąpiła w wyniku różnych "zwyczajnych" przeżyć, jak kłopoty z akceptacją w przedszkolu, stres związany z chorobą czy utrata kogoś bliskiego. Nie będę tu poruszać aspektów chorobowych, które mogą być przyczyną takiego moczenia - zawsze warto sprawę skonsultować z lekarzem i ewentualnie zrobić badania w kierunku infekcji czy refluksu pęcherzowo-moczowodowego. Natomiast najczęściej przyczyną są emocje.

Poczytałam trochę w sieci o różnych "cudownych" metodach "odpieluchowienia nocnego" starszaków i szczerze byłam przerażona.. 
Moja najstarsza córka też miała ten problem. Jak nam powiedziano w Rodzinnym Domu Dziecka zdarzało jej się moczyć nawet kilka razy w tygodniu. Jako, że spała z siostrą zakładano jej na noc pieluchę, bo wszelkie próby jej odstawienia spełzały na panewce. Asia przeżyła wiele, a i sama adopcja była dla niej nie małym stresem. Miała 5,5 roku i cały jej świat kolejny raz stawał na głowie. Była i podekscytowana i przerażona. Jednocześnie cieszyła się, że będzie miała wraz z rodzeństwem mamę i tatę tylko dla nich i martwiła się, że straci rodzinę z RDD, z którą już się zżyła. A tu jeszcze mokre łóżko - to tez stres przecież. 

Dlatego normalnie mnie zmroziło, że tak wiele osób proponuje metody zakrawające jak dla mnie o tortury. 

1. Nie dawać pić 3-4h przed snem! No godzinę to ja rozumiem..ale tyle? Toż w buzi kapeć murowany.. I jaki to stres jak się chce pić. A jak dziecko biega? Jak jest gorąco? Nie, nie kumam.. Przepływ przez nerki nie trwa godzin.. serio wystarczy godzinka, a nawet pół, jeśli jest gorąco. 

2. Poniżanie - znalazłam radę, w której piszą, że za każdym razem, gdy dziecko się zmoczy trzeba mówić, jakie to brzydkie i, że przecież jest już duże.. A jak ma suche łóżko to chwalić jak to wspaniale.. No jak można! Dziecko nie sika w łóżko specjalnie. Ma problem i tyle. Naszym zadaniem jest je wspierać, a nie niszczyć psychicznie.

3. Nic nie robić tylko zakładać pieluchę  - są tacy, którym nie chce się działać i idą na łatwiznę. Tylko jak długo ma dzieciak spać w pieluszce? A jak pójdzie do szkoły? Jak się ktoś dowie (a się dowie na pewno, tak już jest w tym świecie)? Jesteśmy od tego rodzicami, by pomóc!

4. I coś dla mnie, jako lekarza dyżurującego w trybie 24h najbardziej przerażającego - nocne wysadzanie na toaletę.. Wiecie, jakie to straszne, gdy smacznie śpię i dzwoni "przeklęty" telefon i muszę wstać i iść do oddziału ratunkowego? A ja jestem nie tylko dorosła, ale i na to przygotowana. Aczkolwiek nie zmienia to faktu, że negatywne emocje zawsze towarzyszą takiej pobudce. A tu piękna rada biedne maleństwo, już emocjonalnie nadszarpnięte budzić na siku, po to w zasadzie, by samemu nie musieć potem sprzątać.. Bo nigdy nie uwierzę, że dziecku może to pomóc. Jeśli robimy to "na śpiocha" to nie dociera to do świadomości i niczego nie uczy głowy. Jeśli, o zgrozo, rozbudzamy to wywołujemy silny stres. Deprawacja snu to metoda stosowana, jako tortury od wieków.. nie róbmy tego naszym dzieciom!

No to, co robić? - powiecie. To ja napiszę, co myśmy zrobili, bo się udało i to bez większego problemu. Po pierwsze nie kupiliśmy żadnych pieluch dla Asi. Kupiliśmy podkłady na brzegi i gumowane prześcieradła oraz kilka zapasowych kołder i kompletów pościeli oraz piżam. Powiedzieliśmy Asi, że wierzymy, ze da radę, bo jest wspaniała. A jak się zdarzy wypadek to - to nic, po prostu posprzątamy. I to jest clou sprawy jak sądzę - nie robić z tego problemu. Po co dziecku więcej stresu? A i nam spokój się przyda. Przecież to nie jest tragedia. Mamy pralki automatyczne. Owszem trochę pracy, czasem nocna pobudka, ale nic więcej! Ważne, by dziecku zapewnić poczucie bezpieczeństwa. My zapewnialiśmy całą trójkę, że kochamy, nie oddamy i jesteśmy blisko.  A, gdy zdarzyło się mokre łóżko to bez problemu przebieraliśmy razem z Asią pościel i kładliśmy dalej do snu. Owszem Asia nie piła większej ilości płynów godzinę przed spaniem - ale jeśli mówiła, że bardzo chce się jej pić to nie zabraniałam. Nauczyliśmy też ją, by zawsze przed snem spróbowała zrobić siku - nie zmuszaliśmy, a nauczyliśmy. Powiedziałam (zgodnie z prawdą), że nawet jak nie ma ochoty to niech pójdzie, bo w ten sposób pozwala swojej głowie zapamiętać, że była w toalecie. Asia po naszych początkowych rozmowach i definitywnym odstawieniu pieluch moczyła się 3 razy w miesiącu - to już był ogromny postęp. Po ok. 2 miesiącach zdarzało się to tylko raz na miesiąc czy na dwa. Ustało po około 10 m-cach. Nie obiecam, że u Was będzie tak samo, ale myślę, że warto spróbować. W tym czasie nie próżnowaliśmy oczywiście na polu rozwoju emocjonalnego Asi i kształtowania poczucia własnej wartości. To właśnie problemy na tym polu były istotne, a moczenie to tylko jeden z objawów. A jak wiadomo lepiej leczyć przyczynę - to o wiele bardziej skuteczne. Pozdrawiam! 


Komentarze

  1. Ach to moczenie nocne. Kiedy mój najstarszy synio miał chyba z 6-7 lat i zdarzały mu się ze 2-3 moczenia w nocy w tygodniu, to martwiłam się, czy wszystko z nim w porządku. Też w necie poczytałam te głupoty i aż wstyd się przyznać, bo przez tydzień próbowałam w nocy syna na toaletę wyprowadzać w śpiku, ale zauważyłam, że on rano nawet nie pamiętał, ze mama go wyprowadzała. Odpuściłam, bo stwierdziłam, ze to głupie jest!!!! Nigdy nie śmiałam się z syna, bo w sumie pamiętam z dzieciństwa, ze mój brat też moczył łóżko chyba do 10 roku życia. Potem mu przeszło, jak ręką odjął. Ale podpytywałam pediatrę czy czasem jakiś badań nie zrobić synkowi. Mieliśmy nerki sprawdzane i wszystko ok. Lekarz powiedział, że to może byc od stresu, bo syn zaczął zerówkę, potem szkołę. Później w roku szkolnym się przeprowadziliśmy, zmiana miejsca zamieszkania, nowa szkoła, nowe dzieci i wszystko nowe i na dodatek nie czuł się pierwszy ponad rok w nowej szkole za dobrze, bo dzieci nie chciały sie z nim bawić. Więc moczenie dalsze było, pomimo, ze miał już 8 lat. Nakupowałam nieprzemakalnych prześcieradeł i jak coś to zmieniałam. Dziś ma synek ponad 10 lat i nie moczy się. Owszem zdarzy mu się raz na jakiś czas, ale zauważyłam, że tylko wtedy jak się przeziębi. Jestem z niego dumna, że wyrósł już z tego moczenia!!! A! Dosyć ważne. Synek bardzo chciał jeździć na wakacje do kuzynostwa. Ale wstydził się, że jak się zmoczy, to go wyśmieje ktoś. Porozmawiałam z moim rodzeństwem, wyjaśniłam, że może się zmoczyć i żeby nie robić z tego afery. Synowi też wyjaśniłam, że jak się przydarzy wpadka, to ma powiedzieć cioci lub wujkowi, no i zmienią pościel i będzie git! I synek był zawsze zadowolony, a jeszcze bardziej sie cieszył, jak nie zmoczył się na gościnie :) To jest wstydliwy temat i zarówno dzieci jak i rodzicie nie chcą za bardzo o tym rozmawiać. Ale też nie powinni wierzyć we wszystkie głupoty opisywane w necie!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super ! Wystarczy zachować spokój i rozsądek! Brawo!

      Usuń
    2. Super ! Wystarczy zachować spokój i rozsądek! Brawo!

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty