Nagroda za wysiłek i starania przez cały rok szkolny



Tak jak pisałam w poprzednim poście nagradzamy wysiłki i starania naszych dzieci - niezależnie od efektów! Jeśli chodzi o szeroko pojętą edukacje to maluchy zbierają krzyżyki - x - za każdy wysiłek -czytanie, robienie zadania domowego, dodatkowych zadań itp., bez scen i zaangażowaniem - oczywiście z rozsądkiem, nie oczekujemy, że skupią się na tym na 100% i będzie niesamowity entuzjazm;). Po uskładaniu takich 100 znaczków w semestrze - każde dziecko po 100 - motywują się wówczas wzajemnie, ale bez rywalizacji, bo nagroda jest tylko wtedy, gdy wszyscy razem odniosą sukces - organizujemy dodatkowy kilkudniowy wyjazd rodzinny. Wspólny czas, bez gotowania, sprzątania i po prostu codzienności, za to pełen atrakcji. W tym roku było tak:


1. Wodne szaleństwo w Aquaparku

Sama kocham wodę i tego też uczę dzieci. Jak widać się udaje;) Jeszcze trochę, a maluchom też zrzucimy te skrzydełka, ale na razie z nimi czują się pewniej. Były też zjeżdżalnie, bąbelki czy wodospady! Czego chcieć więcej!


2. Hotel - najważniejszy, bo to spanie "nie w domu":)


Po basenie pojechaliśmy do Władysławowa, gdzie wynajęliśmy piękny dwupokojowy apartament w pensjonacie Rades. Taras tylko dla nas, a na zdjęciu jest tylko jego połowa.. 




Warto wspomnieć o pysznych śniadaniach - duży wybór, świeżość i pyszne jajecznice! Dzieci jadły 3 porcje;) Najpierw coś na ciepło, potem słodkie płatki - bo to były dni słodyczowe i na końcu owoce (tak szybko znikały, że nie zdążyłam sfotografować:) ).  





3. Morze i miasto

 No i co z tego, że chłodno.. chociaż nogi wykąpać trzeba:). Do tego doczepić po kolorowym warkoczu, albo zrobić "męski" tatuaż - brokatowy:).  A potem na spacer i obiadek, a potem - szaleństwo (niestety też dla portfela;)) - lunapark! 







4. Ocean park

Pogoda nas nie rozpieszczała, ale daliśmy radę! Miejsce nie tanie, ale fantastyczne! Można zobaczyć niezwykłe morskie stworzenia w naturalnych rozmiarach. Spotkać się z gadającym wielorybem. Zobaczyć żywe rekiny i karpie w stawie przy wodospadzie Jest też mały lunapark - jeden przejazd w cenie biletu, a reszta sporo tańsza niż w mieście. Genialny plac zabaw z trampolinami i dmuchańcami. Przejazd na kucyku dla każdego dziecka. I mała gastronomia z pysznymi goframi (sprawdziliśmy;)).







Popołudniu się rozpogodziło więc zwiedziliśmy rezerwat "Słone łąki" w pobliżu naszego pensjonatu i poszaleliśmy na placu zabaw. Potem był spacer do miasta i obiad. W sumie każdego dnia pokonywaliśmy ponad 13 km pieszo. 



5. Park powrotu do przeszłości w Rumii

Ostatniego dnia w drodze powrotnej odwiedziliśmy znacznie skromniejszą, ale też świetną atrakcję dla dzieci. W tym parku można było pooglądać kilka dinozaurów, porównać swój wygląd z wyglądem naszych praprzodków, zobaczyć jak rozwijały się pieniądze czy komunikacja. Jest też piękny kogut, który popisuje się pianiem, gdy widzi turystów i puchate króliki oraz węże i pająki. Te ostatnie bardzo spodobały się dzieciom.. Każde miało na wyjazd swoje pieniążki i mogło zakupić pamiątki. Kupiły już coś we Władysławowie, ale to gumowe węże i pająki zrobiły furorę - czy ten na zdjęciu nie wygląda jak prawdziwy? ;)
Jest tam też minigolf, labirynt Minotaura, plac zabaw, wielkie klocki, tor samochodzikowy i pokój zagadek, z którego trzeba się wydostać po odszyfrowaniu tajnych kodów:)  





Wróciliśmy wszyscy zadowoleni i mimo krótkiego czasu trwania wypoczęci. Czas tylko dla siebie jest najlepszą nagrodą! Chce się wtedy chcieć! Pozdrawiam!





Komentarze

  1. Ale mieliście udany wyjazd. Jeszcze jakby pogoda była fajniejsza, to było by super! Ale w tym roku ta pogoda nas nie rozpieszczała.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty