Szanuj się kobieto!


Kampanie społeczne odnośnie nierównych pensji, walka o parytety, potępianie męskich szowinistów, manify i manifestacje, walka o równouprawnienie - wszystko po to, by zmienić zakorzenione od tysiącleci przekonanie o wyższości płci męskiej. Wszystko po to, by każdemu okazywać szacunek na jaki zasługuje ze względu na swoje zachowanie, a nie cechy fizyczne w tym płeć. 


A naprzeciw tego roznegliżowane kobiety na bilbordach, biusty i tyłeczki na instagramie i fejsie, półnagie aktorki, modelki, dziewczyny na ulicy, sztuczne cycki i implanty pośladków, i te tytuły: schudnij, powiększ usta, pozbądź się zmarszczek, a osiągniesz szczęście i sukces. 


Stereotypów nie zmienimy na ulicy, ani w mediach, jeśli nie zaczniemy w domu! Szacunku do siebie i innych uczą rodzice. Ulica i media uczą tylko wtedy, gdy rodziców nie ma z dziećmi na tyle długo, by dać przykład. 


Czego uczymy nasze córki? 


- "Ale ja jestem gruba!", "Wyglądam okropnie", "Musze pozbyć się tych zmarszczek"
- "Jaka śliczna dziewczynka!", "Moja piękna księżniczka!", "Nie brudź się tak, to nie wypada, dziewczynka musi ładnie wyglądać"
- "Zapytamy tatusia jak wróci", "Jeśli tata się zgodzi", "Może tatuś nam pozwoli", "Zobaczysz, co będzie jak tata wróci!"
- "Jak to uderzyłaś koleżankę? Dziewczynce to nie wypada!", "Chłopcy się pobili, no przecież to normalne, chłopaki już tak mają."


Wczoraj znajoma żaliła mi się, że jej mąż ciągle jej mówi, że źle wygląda, że powinna schudnąć, że ubrała się brzydko, że nawet makijaż jej nie pomoże. Zapytałam się co z tym robi? Co mu odpowiada? Powiedziała, że puszcza mimo uszu...


Innej znajomej mąż zrobił awanturę, bo dostała podwyżkę i zarabiała więcej niż on. Obiecała mu, że nikomu nie powie. 


W mediach społecznościowych i na ulicy widuję niestety często mamy dumnie prowadzące kilkulatki z odsłoniętym brzuchem, starsze dziewczynki w "seksownych" obcisłych sukienkach czy innych wdziankach, nastolatki w biodrówkach i krótkich koszulkach albo szortach krótszych niż pośladki.


Media wszelakie zasypują nas artykułami o tym jak być piękną, seksowną, jak podobać się mężczyznom - w pismach "dla kobiet" rzadko można znaleźć okładkę bez takich treści.


Widuję studentki przychodzące na egzamin do mężczyzny w spódnicach nie zasłaniających wiele i w bluzkach służących temu samemu. Widzę kobiety idące na rozmowę o pracę - sklepowej, pielęgniarki, sekretarki w strojach epatujących seksem, jeśli szefem ma być facet. Młode lekarki starające się o rozpoczęcie specjalizacji pochylające się w wydekoltowanych bluzkach przed moim szefem. 


Pracuję wśród mężczyzn i wierzcie mi, że tak zachowujące się kobiety od razu traktują bez szacunku. Bo jeśli one same siebie nie szanują, to nikt nie czuje się w obowiązku ich szanować. 


Jestem kobietą, która ma "męski" zawód. Wśród lekarzy w mojej klinice jest nas tylko dwie. Zarabiam na równi z mężczyznami. Szanują mnie jak siebie nawzajem. Przyjaźnię się z kilkoma z nich. 


Mój mąż nigdy nie mówi mi, że mu się nie podobam, że jestem za gruba, że coś mu nie pasuje. Przeciwnie zalewa mnie komplementami w nadmiarze. 


Nie przeszkadza mu to, że zarabiam tyle samo lub nieco więcej niż on. Jest z tego dumny. Nie martwi go to, że wiem więcej, potrafię więcej w części aspektów życia (i nie mam tu na myśli prac domowych). On jest lepszy w innych sprawach. 


Może trafiam na samych fantastycznych facetów;), ale raczej przyczyn dopatruję się w tym, że szanuję samą siebie. Moja mama nigdy mi nie mówiła, że mam być piękna. Mówiła, że chciałby bym skończyła studia wyższe. Nie mówiła mi, że coś jest nie dla dziewczynek. Dlatego grałam z chłopakami w piłkę, strzelałam z łuku, a potem z pistoletu na sportowej strzelnicy. Dlatego zostałam chirurgiem, gdy tyko stwierdziłam, że właśnie to mi odpowiada.


Kiedy ktoś mnie obrażał, odpowiadałam tak, by zrozumiał, że mnie nie ruszy. 
"Jesteś gruba.", "No jestem." 
"Ale jesteś tłusta." , "Ja mogę schudnąć, ty nie zmądrzejesz."


Gdy jakiś facet traktował mnie protekcjonalnie albo niepoważnie, udowadniałam mu, że jestem intelektualnie znacznie wyżej od niego. 


Gdy próbował ze mnie żartować, dostawał rykoszetem. Nawet, gdy był profesorem... 
"Mówią, że kobieta chirurg jest jak świnka morska, ani świnka, ani morska."
"Idąc tym tokiem rozumowania facet chirurg jest jak prawdziwa świnia."


Jeśli chcemy zmienić świat uczmy nasze córki szacunku do samych siebie naszym przykładem. Uczmy naszych synów szacunku do kobiet - najlepiej przykładem ojca, ale i naszym! Nie pozwólmy naszym mężczyznom traktować nas protekcjonalnie, niepoważnie, pobłażliwie, obcesowo, bez szacunku. Szanujmy nasze dzieci i nie wbijajmy je w ramki niechcianych stereotypów. Nie seksualizujmy dzieci ubraniami, uczeniem ich ruchów czy piosenek budzących takie skojarzenia. Nie wychowujmy chłopców inaczej niż dziewczynek. A wtedy im nawet nie przyjdzie do głowy, że dziewczynki mogą być gorsze od chłopców, a kiedyś kobiety od mężczyzn.



Komentarze

  1. Mysle ze to głównie koedukacja,zwłaszcza na poziomie szkoły sredniej wbiła młodziez w seksualne myslenie. Inaczej wychowuje sie chłopców a ineczej dziewczeta. Chłopcy na szkołach koedukacyjnych stracili.... dziewczeta nie sa juz dla nich wielka tajemnica której nalezy sie szacunek i podziw a dziewczyny przy chłopcach niestety schamiały. Kobiety w kkoedukacyjnych czasach zrobiły się samowolne i agresywne, mężczyźni zaś bezwolni i pozbawieni celów oraz możliwości i motywacji wewnętrznych ich osiągania. Wiedziano o tym już w starożytności. Oktawian August, jeden z najmądrzejszych w historii cesarzy, zaraz po wstąpieniu na tron wydał nakaz aby "młodzieńcy ze szlachetnych rodów spędzali jak najwięcej czasu w towarzystwie pięknych dziewcząt". No i wszyscy byli zadowoleni, a najbardziej sam cesarz, któremu przez 42 lata panowania nikt nie zagroził - bo kto miał zagrozić, jak wszyscy myśleli tylko o...jednym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście koedukacja... Gdyż np. w XIX wieku mężczyzni bardziej szanowali kobiety 😉 a kobiety wtedy miały mnóstwo możliwości samorozwoju... kuchnia, dzieci, kościół i takie tam. Samowoln i agresywne?? OMG...
      Nie z krwi, masz mojego męża 😁 Pozdrawiam ciepło całą rodzinę 😘

      Usuń
  2. Masz sporo racji - ale ja jednak jestem zdania, że kobieta ma prawo ubierać się i wyglądać jak tylko chce - i być szanowana bez względu na to. Znam kobiety, które prezentują się jak przysłowiowy "milion dolarów" i są nawet ciut wyzywające swoim wyglądem i stylem bycia - ale jednocześnie są niesamowicie inteligentne, robią karierę i odnoszą sukcesy - i żadnemu facetowi nawet nie przyszłoby do głowy , by okazywać im brak szacunku. Dlaczego ? Ponieważ znają swoją wartość i nigdy nie pozwoliłyby sobie na takie traktowanie. A może po prostu obracają się w gronie odpowiednich , mądrych mężczyzn - którzy wiedzą, że kobiecie należy się szacunek zawsze , bez względu na jej powierzchowność...No bo dlaczego mężczyzna ma pełne prawo do dowolnego kreowania swojego wizerunku - a kobieta już nie ? Czy to również nie pewien rodzaj dyskryminacji?

    Akurat wczoraj opublikowałam u siebie wpis, który całkiem niechcący częściowo odnosi się do Twojego - więc zacytuję:

    "Odnoszę jednak wrażenie, że ostatnio kobiety coraz częściej popadają w zupełnie inną skrajność. Ta skrajność to: "Nie noszę sukienek, nie robię makijażu, nie dbam o siebie i zupełnie nie podkreślam swoich kobiecych cech - bo nie chcę być postrzegana jako obiekt seksualny". Trochę mnie to dziwi - ponieważ to, w jaki sposób jesteśmy postrzegane, zależy tylko od nas samych i od tego, na jakie traktowanie sobie pozwolimy ! Moim zdaniem niekoniecznie więc trzeba od razu robić z siebie zaniedbaną, smętną fleję - w imię "równouprawnienia" i tylko po to, by coś komuś oraz sobie udowodnić.

    To, że kobieta założy sukienkę, szpilki czy nawet ten nieszczęsny głębszy dekolt - nie oznacza od razu, że uprzedmiotawia się i próbuje zbojkotować ideę równego traktowania ! No bez żartów - takie myślenie to już naprawdę gruba przesada..."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chodzi mi o sposób ubierania się, a o wykorzystywanie go dla zdobycia czegoś. Wiele kobiet tak niestety robi i same siebie uprzedmiatawiają. Wyglądajmy jak chcemy, ale osiągajmy swoje cele dzięki umiejętnościom i wiedzy, a nie urodzie. I tego uczmy nasze córki.

      Usuń
  3. Ćwiczenia na studiach informatycznych. Grupa 30 osób, tylko ja jestem kobietą. Wchodzi wykładowca:
    - O, pani tutaj jak Nalli Rokita w sejmie!
    - Pan mnie chciał obrazić, czy tylko tak panu wyszło?

    Nie miałam nigdy problemy z szacunkiem wśród kolegów. Intelektualnie też zdarzało mi się kolegów czy wykładowców ogrywać dla zasady. Inna sprawa, że to nie jest fair, że ja muszę swoją wartość udowadniać i to powinno być napiętnowane :(

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty