Moje dziecko nie chce się uczyć - jak to zmienić?

problemy szkolne

Moje dziecko nie chce się uczyć... to fraza dość często wpisywana w google. Czasem problem jest mały, czasem ogromny. Moja Asia ma taki spory i nawracający. Już kilka razy musiałam stawać na głowie, by jakoś pchnąć ją do przodu. Dawniej wystarczyły takie akcje, jak te opisane już przeze mnie:  
 


To wszystko działa i dzisiaj, ale na krótko. W szkole jest inaczej. Jest wiele nowych przedmiotów. Inni nauczyciele. Nie jest lekko. Asia szkołę kocha i zdanie "bo nie pójdziesz do szkoły" byłoby dla niej groźbą. Ale mimo to moje dziecko nie chce się uczyć.. 

Niedawno na naszej grupie na FB Rodzice z duszy i serca wstawiłam post z pytaniem o to, co zrobiliby inni w tej sytuacji: Moja najstarsza, która z natury "jakby mogła, to by nie oddychała" jest w 4 klasie. Początek był obiecujący, bo udało mi się nadać jej nauczycielom baśniowe cechy - a kto nie chciałby, mieć elficzki za wychowawcę? Czy Dumbledora od matmy? Niestety po miesiącu zaczęło się.... O dziwo Asia wcale nie ma nadmiaru zadań domowych i dlatego bardzo mnie dziwi, czemu nie odrabiała tych nielicznych. No ale było gorzej... nie pisała na lekcjach. Nic. Pusto w ćwiczeniach i zeszytach i to nie raz, a np. 5 lekcji pod rząd. W szkole mają szafki, więc ciężko nawet sprawdzić co robili. Musze prosić jej koleżanki, by specjalnie dla mnie nosiły do domu ćwiczenia... Nie zabierała do domu zeszytów i ćwiczeń, jeśli coś było w nich zaznaczone. O sprawdzianach dowiadywałam się tylko dzięki wpisom w dzienniku elektronicznym. Z kartkówek miała sama pały. Jak mówiłam, że musi się uczyć, bo mogą być niezapowiedziane, odpowiadała, że ona wiedziała o nich. Dlaczego się nie uczyła? Milczenie. Non stop siedziała popołudniami nad ćwiczeniami, których nie zrobiła w szkole. A mimo to nadal nie pisała. Co byście zrobili w takiej sytuacji? 


Dostałam od was wiele wspaniałych odpowiedzi, które pokazały mi, że po pierwsze to nie tylko problem Asi. Jest wiele dzieci, które z jakiejś przyczyny uczyć się nie chcą. Często problemem jest sama szkoła, jakiś nauczyciel, czy dręczący kolega/koleżanka. I tego koniecznie trzeba się dowiedzieć od dziecka i jego otoczenia. W naszym przypadku nie ma takich przyczyn - wypytałam, zaobserwowałam, sprawdziłam. 

Po drugie mogłam być bardzo dumna z Was, moich czytelniczek i czytelników! Nikt nie powiedział, że trzeba karać. Nikt nie kazał wyznaczać zasad i konsekwentnie ich się trzymać. Nikt nie stwierdził, a to "leniwa" dziewczyna. A ja nawet przewrotnie w pierwszym zdaniu to sugerowałam, by Was trochę podpuścić;). Także celujący ode mnie! 

Większość z Was radziła, by szukać przyczyn (samemu lub z pomocą psychologa). Padałyście też kilka metod pomagających w motywowaniu i w samy uczeniu się/kogoś. Wasze spostrzeżenia były trafne i myślę, że wspaniale wpisywały się one w to co zrobiłam i robię. A daje to już ogromne efekty! 

No to dlaczego moje dziecko nie chce się uczyć? 


W przypadku Asi, ale i wielu innych dzieci jest po prostu tak, że ktoś inny jest w nauce lepszy. A skoro ona nie może przebić tego kogoś (w tym wypadku siostry) to odpuszcza. A jak odpuszcza to wybiera to czego potrzebuje. A moja córka potrzebuje zabawy. Nie miała jej dość w swoim dzieciństwie, bo przecież pierwsze 4 lata to nic z beztroską nie miały wspólnego. Potem też lekko nie było, bo musiała naprawić zaburzenia emocjonalne, przeżyć adopcję, nadrobić opóźnienia w rozwoju intelektualnym i emocjonalnym i wybudować poczucie własnej wartości z kupki popiołu, który w sobie miała. I to wszystko osiągnęła! W jakieś 3 lata. Więc nie, moja córka zdecydowanie nie jest leniwa. 

Powiem więcej, wcale nie jest prawdą, że moje dziecko nie chce się uczyć. Ona chce. I sądzę, że te wasze też. Ale nie bardzo wiedza po co, jak i jak to wszystko ogarnąć, tak by jednak mieć czas na to co lubią naprawdę. I od tego jesteśmy my rodzice, by zapalić im światło na drodze, by wiedzieli, dokąd i jak zmierzać. Pierwsze żarówki, które trzeba wkręcić to miłość bezwarunkowa i akceptacja. Zaraz za nimi wkręcamy poczucie bezpieczeństwa, ale i samodecydowanie i poczucie sprawczości. Brzmi trudno? No to zobaczcie, jak to robię.

Gdy moje dziecko nie chce się uczyć zabieram je na wspólny wypad do miasta. Asia chciała jechać do centrum handlowego. Ja tego nie cierpię, ale w końcu to było jej przedpołudnie z mamą, więc decydowała! Było wcześnie, więc najpierw obeszłyśmy całość wkoło po zewnętrznych tarasach. Porobiłyśmy sobie zdjęcia przy starych samochodach na dziedzińcu i z widokiem na starówkę. Potem, gdy otworzono sklepy wewnątrz poszłyśmy na słodkości (jak na załączonym obrazku:)).


Problemy z nauką

Cały czas rozmawiałyśmy. Najpierw "o pogodzie". Potem o koleżankach Asi i ich pomysłach. Potem ja zaczęłam opowiadać jej o swoich szkolnych latach. Przede wszystkim o tym, kiedy się czegoś nie nauczyłam. Kiedy mi się nie chciało. Kiedy coś przeskrobałam. Nie było to łatwe - czemu ja byłam taka porządna? ;)   Z tego wszystkiego gadałam jak najęta, a ona cały czas słuchała, była skupiona i nie miała problemów, nawet jak okropnie już nudziłam.. Czyli potrafi. Od razu ja o tym poinformowałam. "Asia, ale ty potrafisz słuchać. Dawno nie mogłam się tak wygadać. To niesamowita umiejętność. Potrafisz się skupić i reagować nawet jak nudzę." "Mamo, ty wcale nie nudzisz!" "Kocham Cię słonko!" "Ja ciebie też mamo!"...

Potem pochodziłyśmy po sklepach. Dałam Asi 100 zł, by kupiła sobie jakieś fajne ciuchy. Powiedziałam, że wiem, że wybierze mądrze. Kupiła sobie koszulkę z długim rękawem, bluzę z Batgirl i sukienkę ze złotym sercem na przodzie, wszystkie granatowe. Dowiedziałam się, jaki kolor jest teraz na topie, że moja córka potrafi świetnie liczyć w zakresie stu i umie ocenić wartość ubrań, by nie przepłacić. Wniosek? Jednak się uczy. To nie tak, że moje dziecko nie chce się uczyć, ono nie wie, jak robić to dobrze!

Po tym wyjściu Asia była już inna.  Chwaliła się nim koleżankom, chwaliła się samodzielnym wyborem na zakupach. Czuła się doceniona. Wiedziała, że jej szkolne porażki nie wpłynęły na to co czuje jej mama. Zrozumiała, że jej ufam. Od razu było lepiej! Od razu jej ćwiczenia się wypełniły. Zadania zaczęły się częściej odrabiać. Przyszła pora na dalszy ciąg. Plan.

Moje dziecko nie chce się uczyć - uświadom po co to robi, dla kogo i czego mu trzeba.

Przygotowałam dla Asi ankietę. Składała się z 3 kartek, czyli 3 części. Pierwsza miała na celu pokazanie jej czego pragnie i czego potrzebuje, by to osiągnąć. Na wszystkie pytania odpowiadała sama, a ja byłam moderatorem. Wiem, że jej pomysły i oczekiwania będą ulegać z czasem zmianie i wówczas, będzie można tę ankietę zrobić od nowa.  Na razie wygląda to tak:

Problemy z nauką

Zdecydowanie widać, że Asia chce się uczyć. Widać, że wie czego jej trzeba. Ciekawa jest sprawa z przyrodą, bo Asia ma z niej dobre stopnie i łatwo jej to przychodzi. A jednak coś w nauczycielu już blokuje. Pewnie pracowałabym z nią na tym, ale nauczycielka ta jest na zastępstwie i od przyszłego tygodnia wraca ta właściwa. Zobaczymy więc co będzie.


W kolejnym etapie pytałam Asię jakie konkretnie zadania jest sobie w stanie postawić. Ile chce poświęcić na to wszystko czasu. Jak my możemy jej pomóc. W końcu chciałam, by mogła udowodnić sobie samej, że było warto. Jednocześnie nie chciałam, by to oceny były tego wykładnikiem. Dlatego wymyśliłam wyzwania semestralne. Asi trudno było samej coś wymyślić, więc pomogłam jej sprecyzować myśli "coś przeczytam i napiszę";), a ona to zaakceptowała. Na wakacje ma wymyślić coś później. 

Ja nagradzam samą siebie moje sukcesy. Choćby zimnym piwem w pociągu po zdanym egzaminie specjalizacyjnym;). Ona też powinna. Sama siebie nagrodzić, oczywiście przy naszym wsparciu. No i tylko i wyłącznie za pracę, niezależnie od efektów. Cotygodniową małą nagrodę wybrała bez trudu. Tej dużej na semestr jeszcze nie potrafiła. Ale mamy czas, dojdziemy do tego. 

 
Problemy z nauką

Po przeanalizowaniu tego wszystkiego stworzyłyśmy ramowy plan działania. Musiałam hamować Asię i przypominać jej o odpoczynku. Dzięki takiemu układowi widzi jednoznacznie, że ma sporo czasu dla siebie, a nauka nie jest tak wykańczająca jak jej się zdawało. Jeśli zasiedzi się zbyt długo przy zabawie to wystarczy, że zapytam ją, co tam ma dzisiaj w planie i już się otrząsa. W domu zapanował spokój. Ja nie martwię się, że znów nic. Może nie zawsze wypełni wszystko to co zaplanowała, ale wtedy wskażę jej poprzednie kartki i zapytam, czy coś się zmieniło. I znów zabiorę na wyprawę sam na sam.  

Problemy z nauka

Ali i Zuzia uczą się pilnie. Lubią to i są, póki co bardzo zaangażowani, choć Ali w szkole stara się na pół gwizdka;), a w domu popisuje.  Z nimi również wychodzimy sam na sam. Na razie nie potrzebują planu, czy dodatkowej motywacji. Wystarcza miłość, akceptacja, poczucie bezpieczeństwa, możliwość samodecydowania i poczucie sprawczości. Jeśli myślisz sobie: "Moje dziecko nie chce się uczyć" to zacznij od upewnienia się, że czuje ono to wszystko, a od razu zobaczysz poprawę. Potem oczywiście trzeba dotrzeć do źródła problemu, w czym pomoże rozmowa (ta o wszystkim i o niczym również), obserwacja, rozmowa z nauczycielami i kolegami - taka o wszystkim, zawsze coś ktoś powie.  Tak, bywa, że potrzebna jest pomoc psychologa i nie ma co się przed tym wzbraniać. Gdyby moje wysiłki nie przynosiły rezultatów pobiegłabym w te pędy do specjalisty. Na razie uważam jednak, że to niepotrzebna i pozostaje w zanadrzu. Moje dziecko chce się uczyć, ale na własnych warunkach i to jest wspaniałe.

Komentarze

  1. Super że Wy z dziećmi trafiliście na siebie. Nikt nie potrafi tak Asi zrozumieć jak Ty! Jesteś Boska! Asia naprawdę to świetna dziewczyna. Tylko jeszcze zagubiona była najstarsza, najwięcej pamięta. Nie byłam adoptowana ale rozwód rodziców wiem jak bardzo odbił się na mojej najstarszej siostrze, na mnie spłynoł jak po kaczce bo miałam rok.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie przeczytać taki tekst z rana. I chyba nie spotkałam w sieci jeszcze nikogo, kto tak pięknie rozkłada na czynniki pierwsze i opisuje pracę, jaką wykonuje się z dziećmi, żeby im pomóc znaleźć się w świecie - nie tylko w szkole. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki piękne! Staram się! Tak, by inni mogli skorzystać z tego co robię:) Mam nadzieję, że komuś pomogę!

      Usuń
  3. Twoje córeczki mają wspaniałą, mądrą mamę! Szukającą przyczyny A nie tylko "leczącą" objawy. Myślę, ze Twój post będzie inspiracją dla wielu rodziców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Mam nadzieję, że komuś pomogę:) Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Świetny pomysł z ankietą. Jestem ciekawa jak będzie z moją córką.

    OdpowiedzUsuń
  5. No takiej metody jeszcze nie spotkałam, skoro na mnie - dorosłej zrobiła wrażenie to i zapewne na dziecko podziałało jak trzeba ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty